- Wprowadzenie ostrzejszych procedur kontroli wewnętrznej wydaje się nieuniknione. To kolejny etap reformy rachunkowości - mówi Marek Strugała, partner KPMG. Obecnie tylko niektóre spółki z kapitałem europejskim (np. Daimler Chrysler, E.ON czy Telekom Austria), notowane na giełdach amerykańskich, wdrożyły takie rozwiązania.
Po aferze z nierzetelnymi raportami Enronu, Kongres USA uchwalił w 2002 r. tzw. ustawę Sarbanesa-Oxley?a. Nakazuje ona wszystkim spółkom publicznym wdrożenie specjalnych rozwiązań przy obiegu dokumentów w firmie i procedur podwójnego podpisu. Ustawa dyktuje też dodatkowe obowiązki raportowe wobec rad nadzorczych.
"Europejską" wersję regulacji zaproponowała w marcu 2004 r. Komisja Europejska (tzw. VIII dyrektywa dot. obowiązkowego audytu). Bruksela także chce zapobiec defraudacjom. Projekt powstał po aferze z włoskim Parmalatem. Wśród propozycji Komisji są m.in. powołanie komitetów audytowych w spółkach publicznych, a także stworzenie tzw. publicznego nadzoru nad firmami (miałaby powstać specjalna komisja złożona z ekspertów, którzy analizowaliby raporty spółek). Obecnie projekt trafił do Parlamentu Europejskiego. Jego uchwalenie przewidziano na I półrocze tego roku, po czym państwa członkowskie miałyby 2 lata na wdrożenie zapisów ustawy do prawa krajowego.
To niedobra informacja dla polskich firm, które nie uporały się jeszcze z przeliczeniem wyników finansowych na standardy MSR. Problem mają np. firmy, które aktualizowały wycenę środków trwałych w latach 90. na podstawie wskaźników GUS. - Mają teraz do wyboru: albo odwrócić wszystkie te przeszacowania, co jest bardzo skomplikowane, albo wycenić majątek wg wartości godziwej - mówi M. Strugała.
Obowiązek audytu wewnętrznego dodatkowo zwiększy koszty. Szacuje się, że przychody firm konsultingowych w USA wzrosły po wejściu w życie ustawy Sarbanesa-Oxley?a o kilkadziesiąt procent.