Na rynku złota przez drugi tydzień z rzędu trwał wyraźny wzrost notowań. W ubiegły piątek przyczyniły się do niego dane statystyczne, które wykazały w styczniu największy od sześciu miesięcy wzrost cen hurtowych w USA. W tych warunkach złoto zyskało na atrakcyjności jako zabezpieczenie przed inflacją.
Zachętę do inwestowania w ten kruszec stanowił jednak przede wszystkim niski kurs dolara. Czynnik ten odegrał decydującą rolę na początku bieżącego tygodnia, po oświadczeniu południowokoreańskiego banku centralnego, dotyczącym jego rezerw walutowych. Poinformował on o planach zróżnicowania tych zasobów - czwartych pod względem wielkości na świecie - poprzez zwiększenie udziału m.in. walut australijskiej i kanadyjskiej. Wiadomość tę przyjęto jako zapowiedź sprzedaży części zasobów w dolarach, co osłabiło jeszcze bardziej walutę amerykańską, podnosząc cenę złota do 437 USD za uncję, tj. najwyższego poziomu od siedmiu tygodni.
Wkrótce potem spadła ona poniżej 435 USD, gdyż banki centralne Korei Południowej i Japonii zapewniły, że nie zamierzają pozbywać się dolarów. W czwartek, po początkowym wzroście spowodowanym ponownym osłabieniem waluty USA, notowania złota obniżyły się, gdyż część uczestników rynku postanowiła zrealizować zyski.
Na nowojorskim rynku Comex złoto z dostawą w kwietniu kosztowało wczoraj 434 USD za uncję w porównaniu z 434,55 USD dzień wcześniej i 428,60 USD w poprzedni czwartek.