Za tym dość ekscentrycznym pomysłem stoi Richard Wool, profesor inżynierii chemicznej z Uniwersytetu Delaware.
Uważa on, że przy produkcji wielu komponentów elektronicznych stosowane obecnie materiały ropopochodne można zastąpić naturalnymi substancjami zawierającymi keratynę (rodzaj białka, główny składnik zrogowaciałych nabłonków, włosów, piór, rogów, wełny, paznokci itd.). Płytki drukowane wykonuje się obecnie z żywic epoksydowych i włókna szklanego, na których nadrukowane zostają obwody. Według prof. Woola, włókno można zastąpić puchem, a żywice epoksydowe - soją. Taki zestaw byłby nieporównanie bardziej przyjazny dla środowiska.
Choć brzmi to dość dziwnie, z ekologicznego punktu widzenia nowa technologia byłaby ciekawym rozwiązaniem. W tej chwili resztki pierza to w większości przypadków kłopotliwe odpady. W samych tylko Stanach Zjednoczonych po zjadanym drobiu pozostaje co roku ponad 2 mld kilogramów pierza, z czego tylko część przerabia się na słabej jakości paszę dla bydła. W Europie z pierzem jest jeszcze większy problem, bo przepisy weterynaryjne nie pozwalają na karmienie nim zwierząt.
Zainteresowanie pracami prof. Woola jest ogromne - niedawno otrzymał on grant z amerykańskiego Ministerstwa Rolnictwa, a w badania zaangażował się Intel. Według prof. Woola, w przyszłości materiały oparte na puchu można będzie wykorzystać także w branży budowlanej, motoryzacyjnej i niemal wszędzie tam, gdzie wykorzystywany jest plastik.
Wired,