Reklama

Gra emocji

Piątkowe notowania zakończyły sześciodniową konsolidację WIG20 w strefie 2029-2085 pkt. To wskazuje, że przynajmniej jeszcze na jakiś czas potencjał wzrostu kilku największych giełdowych spółek nie został wyczerpany. Do ostrożności skłaniają natomiast wykresy indeksu cenowego oraz WIG-Banki. W sumie bardziej prawdopodobne jest przeniesienie się konsolidacji na wyższy poziom niż dalszy wyraźny ruch w górę.

Publikacja: 26.02.2005 07:21

Przez większość giełdowego tygodnia na rynku widoczna była atmosfera wyczekiwania. Z jednej strony kupujący byli bardziej ostrożni przy nabywaniu akcji po jeszcze wyższych cenach, z drugiej ich posiadacze nie kwapili się do sprzedaży. W rezultacie obroty stopniowo malały, by w środę osiągnąć 430 mln (dla spółek z WIG20). Inwestorzy nadal wpatrywali się w rozwój wydarzeń na rynkach walutowym i obligacji. Złoty znów zaczął zyskiwać na wartości, co doprowadziło do przebicia poprzednich minimów przez kurs euro. To od razu zrodziło przekonanie, że mamy do czynienia z napływem kolejnej fali zagranicznego kapitału do Polski. W takiej sytuacji wzrost wartości złotego mógł zapowiadać dalszą aprecjację cen akcji i obligacji. W przypadku papierów dłużnych nic takiego jednak nie nastąpiło. Rentowność 5- i 10-latek przez cały tydzień była stabilna, by obniżyć się o ok. 10 pkt bazowych w piątek po ogłoszeniu decyzji przez RPP. Podobnie było z węgierskimi papierami skarbowymi. Tamtejsze 10-latki, nawet pomimo niespodziewanie dużej obniżki stóp procentowych, straciły na wartości. Trzeba przy tym przyznać, że zachowanie obligacji w Polsce i na Węgrzech jest wciąż bardzo silne, jeśli wziąć pod uwagę największy od ośmiu miesięcy wzrost zyskowności papierów dłużnych w Eurolandzie.

Umocnienie złotego z ostatniego tygodnia w większym stopniu podziałało na giełdę. Trudno jednak powiedzieć, na ile był to efekt pojawienia się kolejnej porcji realnych pieniędzy na rynku, a w jakim stopniu mieliśmy do czynienia z samospełniającą się przepowiednią. Skoro złoty rośnie w siłę, zapowiadając kolejną odsłonę szturmu na polskie aktywa, to nie ma co czekać, tylko trzeba znów zacząć kupować akcje. Natomiast negatywnym wpływem silnego złotego na wyniki spółek nie ma się co przejmować - ich wąska grupa, która przewodzi tegorocznej hossie, jest na to niewrażliwa. Zauważmy, że od 15 lutego, kiedy WIG20 pierwszy raz w tym roku zakończył notowania ponad maksimum z 2004 r., aż sześć firm wchodzących w skład tego indeksu straciło na wartości (w tym Dębica prawie 6% i Stalexport ponad 7%), a z drugiej osiem urosło więcej niż indeks. Na całym rynku te proporcje wyglądają jeszcze gorzej - więcej akcji straciło, niż zyskało, a w skali większej niż WIG zyskała jedna piąta wszystkich spółek.

Piątkowa odpowiedź

Ostatnia sesja tygodnia w tych statystykach nic nie zmieniła. Potwierdziło się po raz kolejny, że hossa rozgrywa się w bardzo wąskim gronie notowanych przedsiębiorstw, a pomimo rekordowych poziomów głównych indeksów równie łatwo jest stracić pieniądze co zyskać. Trudno określić, na ile świadomość tego mają inwestorzy na tak rozgorączkowanym rynku jak ostatnio. Równocześnie muszą sobie odpowiedzieć na pytanie nie tylko o to, czy warto ryzykować kupno papierów po obecnych cenach, ale jeszcze, które wybrać - te, które najmocniej ostatnio drożały, czy tegorocznych outsiderów.

Wykresy indeksu cenowego, obliczanego przez PARKIET oraz WIG-Banki, sugerują oparcie się pokusie szybkich zysków. Dlaczego?

Reklama
Reklama

Indeks cenowy od wiosny ubiegłego roku porusza się wewnątrz kanału zwyżkującego. Jego budowa została poprzedzona silną półtoraroczną hossą. Z bardzo podobną sytuacją mieliśmy do czynienia na wykresie Dębicy od sierpnia 2003 r. Formacja tworzyła się w tym przypadku przez blisko rok. Jeśli sytuacja miałaby się powtórzyć, przekroczenia przez indeks cenowy dolnej granicy kanału można spodziewać się gdzieś w połowie kwietnia. Czy wcześniej dojdzie jeszcze do próby dotarcia do górnego ramienia formacji, którego nie udało się osiągnąć w czasie zwyżki z przełomu stycznia i lutego? Wątpliwe. Przed opuszczeniem kanału dołem rynek powinien dać kolejny sygnał słabnięcia kupujących. Byłby nim właśnie kłopot z wykonaniem pełnego ruchu w górę w ramach formacji.

WIG-Banki testuje opór

Po raz drugi w ostatnim czasie indeks WIG-Banki znalazł się w okolicy długoterminowego oporu, jaki wyznacza linia biegnąca po kolejnych szczytach od 1998 r. Zatrzymała ona zwyżkę cen banków na początku tego roku i prawdopodobne jest, że również tym razem w jej pobliżu zostanie wyznaczone lokalne maksimum. Dzienny MACD nie potwierdził do tej pory nowego szczytu indeksu. Na wykresie tygodniowym negatywną dywergencję tworzą histogram MACD oraz Stochastic.

Zachowanie akcji banków w drugiej połowie lutego - są one jednymi z liderów hossy i poza Pekao rosną w takim samym albo większym stopniu niż WIG20 - może być argumentem przeciwko osłabieniu w sektorze. Z drugiej jednak strony, wysokie zyski czynią tę branżę (wraz z PKN, TP i KGHM) szczególnie narażoną na pogorszenie nastrojów.

Piątkowa decyzja RPP o zmianie nastawienia w polityce pieniężnej na łagodne przeszła na giełdzie bez większego echa. Było to uzasadnione, gdyż jej interpretacja nie jest jednoznaczna i w dużym stopniu zależy od aktualnego nastawienia inwestorów. Może być argumentem potwierdzającym wytracanie tempa przez polską gospodarkę, ale równocześnie daje nadzieję na jej ponowne wzmocnienie wraz ze zmniejszeniem kosztów pieniądza. W odniesieniu do sektora bankowego inwestorzy będą musieli znaleźć odpowiedź na pytanie, czy zmniejszające się rynkowe stopy procentowe nie wpłyną na obniżenie marż odsetkowych. Możliwe jest przy tym skompensowanie tego większą skalą działania. Takich wątpliwości jest więcej (mocniejszy złoty jest korzystny, bo mówi o napływie kapitału do Polski, ale negatywnie oddziałuje na wyniki dużej grupy firm), co powoduje, że giełda jest dodatkowo narażona na oddziaływanie emocji inwestorów. Nie są to warunki sprzyjające inwestycjom w akcje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama