Reklama

Konkurencja niestraszna?

Fundusze luksemburskie, które wchodzą do Polski, pobierają znacząco niższe opłaty za zarządzanie. Czy wymuszą obniżkę stawek w krajowych podmiotach? Niekoniecznie.

Publikacja: 01.03.2005 06:53

KPWiG wydała już kilka zezwoleń na dystrybucję w Polsce zagranicznych funduszy inwestycyjnych. Wśród nich są podmioty zarejestrowane w Luksemburgu należące do Citibanku i belgijskiej grupy KBC (akcjonariusz Kredyt Banku i Warty). Porównaliśmy stawki opłat pobieranych przez te fundusze i ich "odpowiedniki" w Polsce. Wniosek: oferta luksemburska jest zdecydowanie tańsza.

Mniej za zarządzanie

Belgowie chcą wprowadzić do Polski cztery fundusze. W akcyjnych opłata za zarządzanie wynosi 1,15% wartości aktywów rocznie. Dla porównania, w funduszu zrównoważonym TFI Kredyt Banku (towarzystwo nie ma "czystego" funduszu akcji) wynosi ona 3,5%. Podobnie wygląda sytuacja w portfelach dłużnych. Fundusze KBC (obligacji korporacyjnych) pobierają 0,75% rocznie, a Kredyt Bank Obligacja (inwestuje głównie w papiery skarbowe) - 1,2%.

Dysproporcje widoczne są też w przypadku krajowej i zagranicznej oferty Citibanku. Standardowa opłata za zarządzanie w funduszu luksemburskim Citibanku, który inwestuje na rynku akcji, to 1,5%. W CitiAkcji, którym zarządza TFI Banku Handlowego, jest to 3,5%.

Stawki opłat manipulacyjnych, pobieranych przy zakupie jednostek uczestnictwa, są podobne. W funduszach akcyjnych KBC jest to maksymalnie 3%, a w Kredyt Banku Zrównoważonym maksymalnie 2,5%. Fundusze akcji Citibanku pobierają maksymalnie 5% (taką stawkę przyjęto w dokumentach złożonych w KPWiG; wysokość opłat będzie zależeć od dystrybutora), a krajowy CitiAkcji - maksymalnie 4%.

Reklama
Reklama

Ważniejsze wyniki

Czy wprowadzenie funduszy luksemburskich do Polski wymusi u nas obniżkę opłat? - Może w przyszłości. Teraz na pewno nie. - Opłaty za zarządzanie w podmiotach TFI Kredyt Banku będziemy utrzymywać na takim poziomie, aby były konkurencyjne na rynku - wyjaśnia Piotr Dec z TFI KB. Jego zdaniem, wyższe opłaty za zarządzanie w krajowych funduszach są uzasadnione, bo inwestycje w polskie akcje i obligacje dają większe stopy zwrotu niż w analogiczne papiery nominowane w euro czy w dolarach.

Ten sam argument wysuwają inne TFI, które bronią się przed obniżką stawek. - Dopóki mamy taką koniunkturę na rynku akcji i obligacji, nie musimy się martwić o to, że inwestorzy przeniosą pieniądze do zagranicznych funduszy. Dla nich liczy się ostateczny wynik z inwestycji, a nie sama wysokość opłaty za zarządzanie - twierdzi Sebastian Buczek, wiceprezes ING TFI. Towarzystwo nie planuje w tym roku obniżki stawek. Zarząd Pioneer Pekao w ogóle nie chciał z nami rozmawiać na ten temat. Według Jana Mieczkowskiego, szefa DWS, pod koniec tego roku konieczna będzie obniżka opłat w funduszach pieniężnych. Nie będzie to jednak skutek wejścia zagranicznej konkurencji, tylko spadku rentowności takich funduszy (gdyby utrzymały obecne stawki, stałyby się mniej atrakcyjne od lokat bankowych). W opinii J. Mieczkowskiego, zagraniczna konkurencja zacznie wymuszać redukcję opłat w Polsce dopiero w 2006 r. DWS zamierza wprowadzić na nasz rynek fundusze luksemburskie w drugiej połowie br. (15-20 podmiotów).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama