Indeks SOFIX, grupujący największe bułgarskie spółki giełdowe, zaczął rok na poziomie 625 pkt. W styczniu wzrósł prawie o 9%, a zdecydowanie wyraźniej zaczął piąć się w górę w lutym, niemal na każdej sesji bijąc rekord. Ostatnie, szesnaste z rzędu maksimum zanotował w miniony piątek - na poziomie 932,4 pkt. Nowy tydzień SOFIX rozpoczął słabiej, bo spadł o 2,7%.
Motorami hossy w Sofii są m.in. spółki działające w sektorze turystycznym - Albena i Zlatni Pyasatzi (Złote Piaski) - których akcje wzrosły w tym roku odpowiednio o 98% i 66%. Swój
udział w zwyżce ma też największy giełdowy bank - Centralny Bank Spółdzielczy. Jego papiery zyskały 95%. Oprócz tych spółek w skład SOFIX-a, który jest obliczany od października 2000 r. (miał wtedy 100 pkt) wchodzą obecnie m.in. firmy farmaceutyczne Sopharma i Biovet oraz handlujący paliwami Petrol.
W sumie w indeksie znajduje się teraz trzynaście przedsiębiorstw. Choć giełdowe przepisy przewidują, że może być ich nawet 50, to na parkiecie trudno jednak o płynne spółki z odpowiednio wysoką kapitalizacją - mimo że w Sofii notowanych jest ich łącznie ponad trzysta. I właśnie ta niewielka liczba płynnych instrumentów - w powiązaniu z rosnącą popularnością inwestowania i napływem nowych środków - to, zdaniem bułgarskich maklerów, główna przyczyna tego, że indeks zawędrował ostatnio aż tak wysoko. Jak podał wczoraj dziennik "Dnevnik", doradcy inwestycyjni w Bułgarii są obecnie dosłownie oblegani przez nowych zapaleńców, którzy szybko chcieliby zarobić na spektakularnym wzroście cen akcji. Być może inwestorzy chcą już zawczasu zdyskontować przewidywane w najbliższych latach wejście Bułgarii do Unii Europejskiej.
Giełda w Sofii należy do najmniej rozwiniętych rynków papierów wartościowych w Europie Środkowowschodniej. Wartość dziennego obrotu zazwyczaj nie przekracza tam pół miliona dolarów - dla porównania w Warszawie wynosi przeciętnie ok. 200 mln USD.