Ostatniego dnia lutego biura maklerskie skończyły wysyłkę formularzy PIT8-C do swoich klientów. Zapytaliśmy je jaki dochód przypadał na jednego inwestora w 2004 r. Część brokerów nie miała takich informacji, a część zgodziła się odpowiedzieć na pytanie pod warunkiem, że będziemy podawać dane zagregowane, bez wskazywania na nazwy biur. Bali się, że klienci uznają, że w innych biurach można zarobić więcej i zmienią brokera.
Rzeczywiście różnice między różnymi biurami są widoczne. Dochody klientów wahają się od 1,2 tys. zł do 10 tys. zł na PIT. Oczywiście, ten wynik zależy od zasobności rachunku inwestycyjnego. Im bardziej masowa jest oferta biura, tym mniejsze dochody.
Jednak nawet średni dochód w wysokości 10 tys. zł na rachunek nie jest wynikiem oszałamiającym. Okazuje się, że nawet w biurach skupiających najbardziej zamożnych klientów nie ma za wielu krezusów, a grają tam głównie średniacy. W bardziej masowych biurach grają ludzie mniej zamożni, skoro po bardzo dobrym pod względem tempa wzrostu indeksów roku 2004 średni dochód sięga 1,5 tys. zł na PIT.
Ilu jest aktywnych graczy. Okazuje się, że całkiem sporo. Z naszych wyliczeń wynika, że liczba PIT-ów wysłanych do inwestorów była mniej więcej o połowę niższa niż liczba rachunków inwestycyjnych, zarejestrowanych przez KDPW na koniec stycznia (było ich wówczas 850 tys.). To sugerowałoby, że na co najmniej 400 tys. rachunków dokonano choć jednej operacji w ubiegłym roku. W rzeczywistości ta liczba może być nieco niższa, gdyż część inwestorów ma więcej niż jeden rachunek, a część rachunków zarejestrowano na więcej niż jedną osobę.
Z drugiej jednak strony - jak pokazuje przykład Beskidzkiego Domu Maklerskiego - sporo się dzieje poza rynkiem publicznym. Choć broker ten - według KDPW - na koniec stycznia miał ok. 18 tys. rachunków, to wystawił około 50 tys. PIT-ów. Jak wyjaśnił nam Lech Głogowski, wiceprezes tej firmy, większość PIT-ów to wynik operacji dokonanych poza rynkiem publicznym, na papierach nie notowanych na GPW.