Wiktor Marconi nie będzie już pełnić obowiązków członka zarządu i dyrektora generalnego Polcoloritu. We wtorek złożył rezygnację, którą uzasadnia powodami osobistymi. Jak się dowiedzieliśmy, z końcem marca kończy się również jego umowa o pracę.
Nieoficjalnie jako powód odejścia W. Marconiego podaje się rozbieżności między jego wizją rozwoju firmy a strategią popieraną przez jego matkę Barbarę Urbaniak-Marconi (pełni funkcję prezesa spółki i jest jej największym akcjonariuszem - dysponuje 66% głosów na WZA). Dotychczas Polcolorit, zgodnie z założeniami, które popierała B. Urbaniak-Marconi, prowadził konserwatywną politykę finansową (nie korzystał z dźwigni finansowej). - Strategia polegająca na gromadzeniu kapitału była skuteczna, szczególnie w latach kryzysu. Spółka ma bardzo dobre fundamenty. Trzeba jednak wykorzystać ten potencjał, który daje kapitał własny. Wkrótce może on bowiem okazać się kulą u nogi, ograniczając możliwości wzrostu wartości przedsiębiorstwa - mówi pragnący zachować anonimowość analityk. Wiktor Marconi nie ukrywał, że chciałby poprowadzić firmę "bardziej dynamicznie", co - w opinii analityków - byłoby właściwym krokiem. Szczególnie że konkurenci, korzystając z finansowania zewnętrznego, istotnie zwiększają moce produkcyjne.
Nie wiadomo, kto zastąpi Wiktora Marconiego. Jako kandydata na jego miejsce wskazuje się Prospero Marconiego, męża B. Urbaniak-Marconi. - Pan Prospero Marconi na pewno jest cenionym przez prezes doradcą. Prowadzi jednak własne interesy we Włoszech, a poza tym nie jest już osobą młodą. Wybór nowego dyrektora generalnego nie jest jeszcze przesądzony - twierdzi nasz informator w spółce.
W poniedziałek NWZA Polcoloritu zmieniło skład rady nadzorczej. Rezygnację złożyli Agnieszka Marconi, żona Wiktora Marconiego (jako powód podała względy osobiste) oraz Ryszard Ryk (inne ważne obowiązki zawodowe i społeczne). Na ich miejsce akcjonariusze powołali Jacka Osowskiego, doradcę inwestycyjnego z PZU Życie, i Marka Zubera, głównego ekonomistę TMS.
Komentarz