Reklama

Plotka o przecieku

Od przynajmniej kilku dni gorącym tematem dla części krajowego rynku finansowego jest plotka, że dane o styczniowej inflacji przez niektórych uczestników były znane jeszcze przed ich oficjalną publikacją. Mówi się o jednym bądź dwóch bankach, które korzystając z tej wiedzy na kilka godzin przed oficjalną publikacją danych "odwracały pozycje" na rynku obligacji.

Publikacja: 03.03.2005 07:04

- Na rynku można usłyszeć plotki o przecieku dotyczącym danych o inflacji - przyznaje Jacek Wiśniewski, ekonomista Pekao. - Należy jednak pamiętać, że wyciąganie jakichkolwiek wniosków z plotek może być ryzykowne - zastrzega.

- Żaden sygnał w tej sprawie nie wpłynął - usłyszeliśmy w biurze prasowym GUS. Wcześniej, na pytanie, czy w ostatnich dwóch latach któryś z pracowników urzędu pozwolił sobie na przekazanie osobom trzecim jakichkolwiek informacji przed ich oficjalną publikacją, GUS odpowiedział: "dotychczas taki przypadek nie miał miejsca".

Wyjątkowa okazja

Inflacja w styczniu okazała się znacznie niższa od prognoz analityków. Wśród banków ankietowanych przez PARKIET na kilka dni przed publikacją danych najniższa prognoza mówiła, że wzrost cen wyniósł 4,4%. Okazało się, że inflacja spadła do 4,0%. Ta informacja spowodowała gwałtowny wzrost cen obligacji.

Ile można było zyskać? Cena papierów dwuletnich wzrosła w dniu publikacji danych o 0,5%, co oznacza, że na obligacjach o wartości 10 mln zł można było zarobić 50 tys. zł. W jeszcze większym stopniu podrożały obligacje 5-letnie - o niemal 0,9%. Gracz posiadający takie papiery o wartości 10 mln zarobił w jeden dzień 90 tys. Rynek papierów dłużnych nieczęsto daje takie możliwości.

Reklama
Reklama

Rentowność obligacji obniżała się nie tylko późnym popołudniem - po tym jak GUS podał zaskakujące dane. Spadała praktycznie już od początku dnia.

Dziennikarze nie wiedzieli

Istotne dane nie wychodzą z urzędu statystycznego przed ich oficjalną publikacją. Nie są również przekazywane dziennikarzom, nawet z zastrzeżeniem, że do określonego momentu nie wolno ich upubliczniać. Mimo to spekulowano, że któraś z agencji prasowych dysponowała danymi o styczniowej inflacji wcześniej, bo bardzo szybko skomentował je dla niej Jan Czekaj, członek RPP. - Tego popołudnia udzielałem wywiadów trzem agencjom. Jeden skończył się kilka minut przed publikacją danych. Dziennikarze zapytali o to, czy już po fakcie mogą zadzwonić i dopytać o moją opinię na temat wzrostu cen - opowiada członek rady. Podkreśla, że wielkość styczniowej inflacji poznał "razem ze wszystkimi", tuż po godzinie 16.

Odpowiedzialność

statystyków

Co grozi pracownikowi GUS za "wyniesienie" danych? O odpowiedzialności dyscyplinarnej mówi ustawa o służbie cywilnej. "W sytuacji, gdyby tego rodzaju zachowanie miało na celu osiągnięcie korzyści majątkowej lub osobistej, takiej osobie grozi za to kara pozbawienia wolności do lat 5" - przekazał nam Artur Satora, dyrektor Departamentu Udostępniania Informacji w GUS.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama