W ostatnim tygodniu dwie instytucje zdecydowały się wykupić miejsca na NYSE, dające im możliwość prowadzenia handlu na parkiecie giełdy nowojorskiej. Cena, jaką zapłaciły, to 1,5 mln USD i 1,475 mln USD. To duża zwyżka w stosunku do poprzedniej ceny za miejsce - aż o 275 tys. USD. Tak wyraźnego wzrostu nie notowano od lipca 2003 r., kiedy cena podskoczyła aż o 325 tys. USD.
Co ciekawe, jeszcze na początku bieżącego roku kwota, jaką trzeba było zapłacić za miejsce na NYSE, była najniższa od dziewięciu lat i nie przekraczała nawet 1 mln USD. 11 stycznia jedna z instytucji zapłaciła za nie "zaledwie" 975 tys. USD. Najdrożej miejsce kosztowało w trakcie internetowej hossy. W sierpniu 1999 r. podmiot, który chciał kupić sobie możliwość dokonywania operacji kupna i sprzedaży na tej największej światowej giełdzie, musiał zapłacić aż 2,65 mln USD.
Eksperci uważają, że taki gwałtowny skok ceny to efekt spodziewanych zmian w strukturze własnościowej NYSE. Zarząd giełdy, w konsultacji z 10-osobowym panelem doradców, opracowuje właśnie projekt demutualizacji NYSE, czyli przekształcenia firmy z instytucji typu non-profit, w spółkę akcyjną. W kwietniu mają być znane wyniki tych prac i jest prawdopodobne, że zapadnie decyzja o wprowadzeniu akcji NYSE do obrotu na jej własnym parkiecie. Wówczas obecni członkowie nowojorskiej giełdy (jest ich obecnie 1366) staną się właścicielami akcji NYSE. Eksperci szacują, że wartość rynkowa New York Stock Exchange wynosi ok. 2 mld USD. Dla porównania, kapitalizacja rynku derywatów Chicago Mercantile Exchange, który jako pierwsza z amerykańskich giełd wprowadził akcje do obrotu w 2002 r., wynosi teraz 7,3 mld USD.
Bloomberg