Utrzymująca się od przeszło trzech tygodni tendencja wzrostowa na rynku naftowym wywindowała ceny ropy do najwyższego poziomu od czterech miesięcy.
W ostatnich dniach przekroczyły one 50 USD za baryłkę w Londynie i 52 USD w Nowym Jorku. Zwyżka notowań wiązała się
z obawami, że dostawy paliw płynnych nie dorównają zwiększonemu zapotrzebowaniu, zwłaszcza ze strony szybko rozwijającej się gospodarki amerykańskiej oraz chińskiej. Niepokój ten nasiliła wiadomość o większym niż przewidywano wzroście amerykańskiego PKB w czwartym kwartale 2004 r.
W tej sytuacji krytycznie oceniono zmniejszoną wydajność tamtejszych rafinerii, wyrażając wątpliwości, czy zdołają one zwiększyć produkcję, gdy wiosną wzrośnie popyt na benzynę. Tymczasem nowy atak zimy w północnowschodniej części USA wywołał znów obawy dotyczące zaopatrzenia w olej opałowy, co podtrzymało zwyżkę cen ropy.
Tylko przejściowo przyhamowała ją perspektywa utrzymania na dotychczasowym poziomie wydobycia przez OPEC, po jego ograniczaniu w ciągu minionych czterech miesięcy. Według Adnana Shihaba-Eldina, pełniącego obowiązki sekretarza generalnego, za stabilizacją dostaw opowiadają się Algieria, Libia i Nigeria. Decyzji oczekuje się 16 marca podczas konferencji w Iranie.