Reklama

Czwarte miejsce na rynku

Eurofaktor zamierza w tym roku wejść z usługami na rynek średnich firm związanych z hutnictwem i górnictwem, a w przyszłym roku chemii. W 2004 r. spółka zarobiła 5,6 mln zł, ponad dwa razy więcej niż w 2003 r.

Publikacja: 04.03.2005 06:41

Zajmujące się wykupem wierzytelności przedsiębiorstwo Eurofaktor zarobiło w 2004 r. 5,6 mln zł, nieco powyżej korygowanej w górę prognozy mówiącej o 5,1 mln zł. Wartość wykupionych faktur wzrosła z 582 tys. zł w 2003 r. do 1,03 mld zł. Spółka podtrzymuje opublikowane w prospekcie prognozy mówiące o wypracowaniu w 2005 r. 8 mln zł zysku netto przy obrotach 1,8 mld zł. - Teraz będziemy skoncentrowani na osiągnięciu odpowiedniej rentowności - by była satysfakcjonująca wartość zadłużenia musi 5-krotnie przekraczać wartość kapitału, a ten wzrósł po grudniowej emisji niemal dwukrotnie do 78 mln zł - wyjaśnia Bogdan Fiszer, prezes Eurofaktora.

Niemal 100-proc. wzrost obrotów, podczas gdy średnia dla rynku wyniosła 16%, sprawił, że według Konferencji Instytucji Faktoringowych (kontrolującej 75% rynku) spółka podwoiła swój udział w rynku do 10%.

Na dywidendę zarząd zaproponuje przeznaczenie minimum 30% zysku netto. - Zapewne skończy się na 50%, tak jak praktykowaliśmy to w poprzednich latach. Będziemy też chcieli przedyskutować tę sprawę z akcjonariuszami na marcowym WZA, by ustalić stałą politykę na przyszłość - zapowiedział prezes. Gdyby przegłosowano przeznaczenie połowy zysku netto na dywidendę, na akcję przypadłoby powyżej 50 gr.

Nieco gorzej wypadły wyniki skonsolidowane. Zysk spadł z 5 mln zł do 2,5 mln zł. Spółka konsoliduje w 51,3% wyniki Górnośląskiego Funduszu Restrukturyzacyjnego (GFR).

Jak zapewnia prezes, sytuacja spółki obecnej na parkiecie od 30 grudnia 2004 r. zdecydowanie się poprawiła w rozmowach z bankami. Obniżył się też koszt pozyskiwania kapitału. - Na poprawę relacji z bankami wpłynęła również poprawa koniunktury gospodarczej. Dziś banki jasno mówią, jakie branże chcą finansować, a którymi nie są zainteresowane. Zmieniła się też szybkość podejmowania decyzji. Na odpowiedź czeka się 2 do 4 tygodni. Choć nadal jeszcze są to bardziej deklaracje niż czyny - uważa Bogdan Fiszer. - Bardzo silnie odczuwalny jest wciąż balast złych wyników z lat 2000-2003, które dotknęły niemal wszystkie większe banki - dodaje Mirosław Nowicki, wiceprezes spółki.

Reklama
Reklama

Nadal omijane przez banki są branże górnicza i hutnicza. A zdaniem prezesa Fiszera, firmy związane z radzącym sobie coraz lepiej górnictwem i hutnictwem mogą dać zarobić.

Prezes przekonywał również, że spółka nie planuje już podwyższania kapitału, jest natomiast zainteresowana emisją obligacji.

Wczoraj na giełdzie za akcję firmy płacono 15,80 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama