PPF to spółka inwestycyjna należąca do najbogatszego Czecha Petra Kellnera. Po 51% akcji Cesky Telecom wystartowała w konsorcjum ze słowackim bankiem inwestycyjnym J&T Finance Group, włoskim dostawcą internetu Tiscali oraz kontrolowaną również przez Kellnera spółką telekomunikacyjną InWay (warunki przetargu wymagały, aby w konsorcjach, które się zgłoszą do rywalizacji, znalazła się firma z branży telekomunikacyjnej).
Co ciekawe, we wstępnej ofercie PPF zaproponowała za 51% akcji telekomu najwyższą cenę, czyli 71,3 mld koron (3,2 mld USD). Zdaniem analityków, konsorcjum po prostu przeliczyło się z możliwościami finansowymi i dlatego w piątek wydało oficjalny komunikat, że rezygnuje z udziału w przetargu, choć zaznaczyło, że wciąż jest zainteresowane kupnem akcji, ale nie pakietu kontrolnego. - Wycofanie się PPF spowoduje oczywiście, że zmniejszy się konkurencja w tej rywalizacji. Choć spółka Kellnera nigdy nie była uznawana za faworyta, to jednak podbijała cenę akcji Cesky Telecom. Teraz rząd musi liczyć się z obniżeniem kwoty oferowanej za spółkę - powiedział agencji Bloomberga Tomas Gatek z praskiego biura maklerskiego Patria Finance.
Administracja premiera Stanislava Grossa chce sprzedać akcje spółki jeszcze w tym roku, przede wszystkim, by zasilić budżet państwa. Jest też drugi powód. Zostając akcjonariuszem spółki rząd popadłby w konflikt interesów, bo jednocześnie pełni rolę regulatora liberalizowanego czeskiego rynku telekomunikacyjnego. Według obecnego kursu akcji Cesky Telecom z praskiej giełdy, pakiet 51% walorów jest wart 2,9 mld USD.
Na placu boju pozostało czterech kandydatów. Właściciel Telekomunikacji Polskiej - France Telecom, który połączył siły z firmami specjalizujących się w wykupach aktywów - Blackstone Group, CVC Capital Partners i Providence Equity Partners oraz trzy inne firmy telekomunikacyjne z Europy Zachodniej - Swisscom, Belgacom i hiszpańska Telefonica. Jeśli do końca tego miesiąca inwestor nie zostanie wybrany, wówczas prywatyzacja spółki ma odbyć się poprzez giełdę.