W perspektywie kilkunastu miesięcy indeks S&P 500 znajduje się niezmiennie w trendzie wzrostowym. Podobny wniosek dotyczy ostatnich czterech, pięciu miesięcy. Indeks znajduje się w zwyżkującym kanale o szerokości ok. 70 pkt (ok. 6% licząc od dolnego ramienia znajdującego się teraz tuż poniżej 1200 pkt). Jest jednak jedno "ale". Niepokonaną na razie barierą pozostaje szczyt z 29-30 grudnia ub.r. na poziomie 1213 pkt. Próby przedarcia się w połowie lutego zakończyły się chwilową porażką byków. Teraz znowu szykują się do ataku.
Dwa scenariusze
Z uwagi na położenie indeksu, wydarzenia w najbliższym czasie mogą mieć duże znaczenie dla koniunktury. Optymistyczny scenariusz - pokonanie oporu - nie pozostawi wątpliwości, że to popyt króluje na rynku. Ostrożnie można szacować, że ruch w górę powinien wynieść S&P 500 przynajmniej na wysokość ok. 1260 pkt, czyli o ok. 50 pkt względem grudniowego szczytu. Dlaczego 50 pkt? Tyle właśnie wynosi różnica między wspomnianym szczytem (1213 pkt) a styczniowym dołkiem (1163 pkt). To optymistyczny scenariusz.
Nie można jednak wykluczyć, że oporu nie uda się pokonać i S&P 500 będzie testować w efekcie wsparcie w postaci dolnej linii kanału wzrostowego. Sytuacja jest o tyle niekorzystna, że bariera ta znajduje się już bardzo blisko obecnego poziomu notowań i w przypadku większej wyprzedaży z łatwością zostanie pokonana. W takim przypadku oczekiwać będzie można spadku do 1164 pkt, czyli styczniowego minimum. Tym samym średnioterminowy trend zmieniłby się ze wzrostowego na boczny. Powyższe scenariusze dotyczą także innego ważnego indeksu znajdującego się w bardzo podobnej sytuacji technicznej - średniej przemysłowej DJIA.
Czynnikiem budzącym niepokój są negatywne dywergencje sygnalizowane przez MACD. Teraz wskaźnik znajduje się znacznie poniżej szczytu jeszcze z listopada ub.r. Od tego czasu MACD wyraźnie nie nadąża za samym indeksem. Co mogą sygnalizować te rozbieżności? Warto zauważyć, że bardzo podobne dywergencje były widoczne na wykresie S&P 500 niemal dokładnie rok temu. Wówczas zapowiadały one wyhamowanie hossy i kilkumiesięczny trend boczny. Dywergencje są ważną wskazówką, ale nie da się przesądzić, że zadziałają już teraz. Niewykluczone że na razie nie powstrzymają dalszej zwyżki, a ich konsekwencje objawią się dopiero za kilka miesięcy.