W ubiegłym roku przychody Centrostalu Gdańsk wyniosły 168,7 mln zł (w 2003 - 165,4 mln zł). Największy wzrost sprzedaży spółka zanotowała w ostatnim kwartale, kiedy obroty były wyższe o prawie 7 mln zł od tych sprzed roku i sięgnęły 47,3 mln zł. Mimo to w tym okresie firma miała 114 tys. zł straty netto. Zysk netto za cały rok wyniósł tylko 195 tys. zł, podczas gdy rok wcześniej było to 769 tys. zł.
- Martwią nas silne wahania cen surowców. Chcąc uniknąć ich negatywnych skutków, kupujemy surowce małymi partiami, ale to też nie eliminuje całkiem ryzyka - mówi Zbigniew Canowiecki, prezes Centrostalu. Firma, podobnie jak konkurencja, nie przeniosła podwyżek na klientów. Według prezesa, marże Centrostalu spadły tak bardzo, że teraz niewielkie różnice w cenach zakupu towarów mogą oznaczać zysk lub stratę dla spółki. - Z rozmów z kolegami z branży wynika, że podobnie dzieje się w innych firmach. Wbrew obiegowej opinii o boomie na rynku stali, do różnic cenowych dochodzą jeszcze problemy z wypłacalnością kontrahentów, którzy często opóźniają spłatę należności - dodaje Z. Canowiecki. Jego zdaniem, na kondycję firm zajmujących się handlem wyrobami stalowymi wpływają również kłopoty przedsiębiorstw budowlanych, z reguły największych odbiorców tego rodzaju produktów.
Według prezesa Centrostalu, również w tym roku branża będzie musiała borykać się ze skokami cen, wynikającymi głównie z wahań kursów walutowych i zwiększonego zapotrzebowania na stal. - Myślę, że 2005 r. będzie okresem przeczekania. Nie spodziewałbym się w tym czasie spektakularnych przejęć czy inwestycji - uważa prezes Centrostalu.