Według rządowego projektu, każdy rejestrujący auto po raz pierwszy będzie płacił podatek zależny od pojemności skokowej silnika, pomnożonej przez współczynnik uzależniony od normy ekologicznej EURO, spełnionej przez silnik. Im starszy model silnika - tym podatek będzie większy. Zniknąć ma za to obecne odniesienie podatku do wartości auta. - Projekt trafi niezwłocznie do Sejmu. Chcemy, aby był on uchwalony do połowy tego roku - mówi Jarosław Neneman, wiceminister finansów. Zmiany wejdą w życie po trzech miesiącach vacatio legis.

To spóźniona odpowiedź rządu na zmasowany import starych aut po akcesji. Nie zahamowała go wysoka stawka akcyzy - nawet do 65% wartości samochodu. Importerzy deklarowali po prostu bardzą niską wartość aut. Resort finansów spodziewa się, że komisy samochodowe ruszą do rejestracji sprowadzonych pojazdów, ponieważ po wejściu w życie nowych regulacji zapłacą dużo więcej. Sprawa dotyczy kilkuset tysięcy aut, które wciąż stoją niezarejestrowane na parkingach, czekając na nabywcę. - Podatek jest w miarę neutralny dla sprzedawców samochodów nowych. Nie spodziewamy się zatem wielkich zmian w przychodach budżetu z akcyzy - zastrzega J. Neneman. - Chcemy jednak dać sygnał rynkowi, jaki podatek mają zapłacić. Liczymy, że oczekujący przystąpią do zakupów - dodaje.

Optymizmu ministra nie podzielają sprzedawcy. - Słabością projektu jest to, że nakłada podatek na samochody dostawcze, do tej pory akcyzą nie objęte. Zmienia to diametralnie sytuację firm - mówi Jakub Faryś, dyrektor Związku Importerów Aut SOIS. Według szacunków SOIS, zmniejszy się za to opodatkowanie dużych pojazdów o pojemności powyżej 2000 cm3. Obecnie akcyza od takich aut stanowi 13,6% ich wartości. Dla aut mniejszych jest to 3,1%. - Spodziewamy się jednak niewielkiego zwiększenia podatku w przypadku pojazdów o wartości poniżej 35 tys. zł - twierdzi J. Faryś.

Samochody w Polsce drożeją najszybciej

Według opublikowanych wczoraj danych Eurostatu, ceny najbardziej popularnych modeli nowych aut wzrosły w Polsce w 2004 r. o 7,4% - przy inflacji 4,4%. To najwięcej spośród wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej. Średnio ceny samochodów wzrosły w UE o 0,5%. W nowych krajach członkowskich wzrost był niewielki - np. na Węgrzech ceny wzrosły o 2,1%. Czechy odnotowały za to spadek aż o 6%. Według analityków, płacimy coraz więcej za samochody z salonów, ponieważ po akcesji dilerzy muszą równać ceny do poziomów zachodnioeuropejskich. Do tej pory ceny nowych modeli w Polsce były jednymi z najniższych w Europie.