W wyniku wzrostu z ostatnich sesji kontrakty dotarły w pobliże 2060 pkt. W tym miejscu znajduje się opór, na który składa się górna połowa długiej czarnej świecy z ostatniej środy, kilka lokalnych punktów zwrotnych oraz 50-proc. zniesienie ostatniej fali spadkowej. Nic dziwnego, że pierwsza próba pokonania tej bariery zakończyła się niepowodzeniem. We wtorek na wykresie powstała nieduża czarna świeca. Nie stanowi ona żadnej negatywnej formacji, jednak w zestawieniu z poprzedzającymi ją trzema białymi świecami oznacza osłabienie. Poza tym znaczna jej część wystaje poza linię minitrendu wzrostowego, obejmującą trzy poprzednie sesje.

Wszystko to razem zapowiada spadek i testowanie wsparcia, na które składa się dołek z ostatniego czwartku, długi biały korpus z 16 lutego oraz styczniowy szczyt. Przełamanie tego poziomu zapowiadałoby spadek przynajmniej do poziomu 1940 pkt, gdzie znajduje się luka hossy oraz dolne ograniczenie konsolidacji z pierwszej połowy lutego.

W dłuższej perspektywie trend wzrostowy nie wydaje się zagrożony. Widać to choćby po dynamice ostatniej fali wzrostowej i po zachowaniu RSI i MACD, które przełamały widoczne wcześniej negatywne dywergencje. W związku z tym utrzymanie wsparcia w okolicach niedawnego dołka i styczniowego szczytu wydaje się bardziej prawdopodobne niż jego przełamanie.

Ponowne zejście do tej bariery może być elementem budowania jakiejś platformy, z której indeks później wybije się, by zaatakować ostatni szczyt. Wybicie z platformy lub innej formacji dostarczyłoby rynkowi większej energii niż proste odbicie po spadkach (formacja V). Dzięki temu wzrosłyby szanse na trwałe pokonanie szczytu z 28 lutego i kontynuację trendu wzrostowego.