Od spadku rozpoczęły się wtorkowe notowania na giełdach w Stanach Zjednoczonych. Inwestorzy sprzedawali przede wszystkim papiery spółek z branży nowoczesnych technologii. To efekt kiepskiej prognozy opublikowanej przez czołowego producenta półprzewodników - Texas Instruments. Spółka poinformowała, że w bieżącym kwartale jej sprzedaż będzie o kilka procent niższa, niż wcześniej zapowiadała, a zysk na akcję wyniesie 24 centy, a nie 26 centów, jak mówiła poprzednia prognoza. Akcje Texas Instruments staniały wczoraj w pierwszej połowie sesji o 1,5%, a w ślad za nimi podążyły papiery innych spółek z branży. Zniżka była tym bardziej uzasadniona, że dzień wcześniej walory firm high-tech wyraźnie zwyżkowały dzięki korzystnej prognozie przedstawionej przez jednego z głównych rywali Texas Instruments - spółkę Qualcomm. Wśród spadkowiczów znalazł się również wczoraj Intel, który w czwartek ma przedstawić własne prognozy. Wczoraj zaszkodziła mu informacja o oskarżeniu firmy o praktyki monopolistyczne na rynku japońskim.
Ogólnie na amerykańskich giełdach panowała we wtorek dość senna atmosfera. Można to tłumaczyć faktem, że bieżący tydzień nie obfituje w zbyt dużą liczbę raportów makroekonomicznych. Pierwsze dane oczekiwane są dopiero w czwartek. Do godz. 22.00 naszego czasu wskaźnik Dow Jones spadł o 0,19%, a Nasdaq Composite stracił 0,68%.
Również indeksy europejskie zakończyły dzień na minusie. Podobnie jak za Atlantykiem, inwestorzy zwracali uwagę na doniesienia ze spółek. A te nie były najlepsze. Negatywnie wyróżnił się np. niemiecki producent samochodów - Volkswagen. Jego akcje staniały aż o 2,6%, ponieważ spółka ostrzegła przed słabymi wynikami w I kwartale. Firma narzeka przede wszystkim na gorsze rezultaty sprzedaży w Chinach oraz na zbyt mocne euro, negatywnie odbijające się na wynikach eksportu. Londyński wskaźnik FT-SE 100 spadł wczoraj o 0,32%, frankfurcki DAX stracił 0,71%, a paryski CAC-40 zniżkował o 0,55%.