O godzinie 13.08 indeks WIG20 zwyżkował o 2,0 procent, a obroty wyniosły 576 milionów złotych wobec 546 milionów złotych podczas poniedziałkowych notowań.
Giełdzie sprzyja uspokojenie na scenie politycznej i zakończony okres publikacji wyników kwartalnych. Maklerzy sądzą, że wielu inwestorów z opóźnieniem zareagowało na dobre wyniki zdecydowanej części największych firm.
Nadal jednak kluczem do zrozumienia przyczyn wzrostu są napływy kapitałów do zagranicznych funduszy. Od początku roku do funduszy inwestujących na rynkach Europy Środkowej, Środkowego Wschodu i Afryki napłynęły przeszło dwa miliardy dolarów. "To wszystko wygląda naprawdę bardzo dobrze. Łatwość, z jaką pokonaliśmy obecne poziomy, może oznaczać, że kupujący przeprowadzą kolejny atak i indeks WIG20 być może przekroczy ostatnie szczyty. Trzeba przyznać jednak, że jest bardzo nerwowo" - powiedział Paweł Borys, zarządzający aktywami w DWS Investments.
Do pokonania tegorocznych maksimów indeksów WIG 20 i WIG brakuje około 1,5 procent. "Już niewiele brakuje, ostatnie szczyty są w zasadzie w zasięgu ręki" - powiedział Marcin Winnicki, zarządzający aktywami w Pioneer Pekao. Do najwyższego poziomu w historii wzrósł w środę kurs Banku BPH. Blisko rekordowych poziomów notowane są akcje PKO BP i PKN. Akcje Orbisu tak drogie jak w środę były ostatnio w połowie stycznia. PKO BP zwyżkuje o 1,1 procent, PKN o 2,8 procent, a KGHM o 3,6 procent.
Gorzej od rynku zachowuje się kurs Telekomunikacji Polskiej. Według źródeł związkowych, może w tej spółce dojść do strajku, jeśli zarząd nie wycofa się z planów zwolenień. Sama TP nie skomentowała tych informacji.