Indeksom WIG20 i WIG brakuje niespełna 2 procent do wyrównania tegorocznych maksimów z końca lutego. Wzrosty są efektem napływu funduszy zagranicznych. Od początku roku do funduszy inwestujących na rynkach Europy Środkowej, Środkowego Wschodu i Afryki napłynęły przeszło dwa miliardy dolarów.
"Sądzę, że krótkoterminowo możliwa jest kontynuacja wzrostów, gdyż stały napływ środków ze strony zagranicznych graczy utrzyma się" - powiedział Zbigniew Budziński, zarządzający aktywami w OFE Skarbiec Emerytura.
Ale w ciągu dnia na chwilę nastroje popsuła dymisja wicepremiera. Jerzy Hausner, który przechodzi z Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD) do Partii Demokratycznej (PD), powiedział w środę, że wręczył premierowi swą dymisję, a ten przyjmie ją najwcześniej za dwa tygodnie.
Dymisja była zapowiadana, ale i tak zaszkodziła nastrojom - złoty spadł o pół procent. "Cofnięcie się rynku z dwuprocentowej zwyżki indeksu WIG20 wiązałbym z zapowiedzianą dymisją Hausnera. Rynek zdominowany jest teraz przez inwestorów zagranicznych, którzy podejmując decyzje często kierują się aktualnymi wydarzeniami politycznymi" - powiedział Budziński.
Za sprawą popytu zagranicy do najwyższego poziomu w historii wzrósł w środę kurs Banku BPH, który w trakcie dnia kosztował prawie 555 złotych. Blisko rekordowych poziomów notowane były akcje PKO BP i PKN, a akcje Orbisu, który podał we wtorek średnioterminową strategię rozwoju, tak drogie jak w środę były ostatnio w połowie stycznia. Nieco gorzej od rynku zachowywał się kurs Telekomunikacji Polskiej. Według analityków, był to zapewne efekt informacji, że w spółce może zostać przeprowadzony strajk, jeśli zarząd nie wycofa się z planów tegorocznych zwolnień. TPSA nie skomentowała tych informacji.