Sporą zmiennością charakteryzowały się notowania kontraktów terminowych na indeks WIG20 podczas wczorajszej sesji. Przez pierwsze trzy godziny przewaga należała do byków. W wyniku ich presji kurs marcowej serii osiągnął poziom 2091 pkt, co oznacza, że w całości odrobiony został silny spadek, do którego doszło tydzień temu. W trakcie kolejnych dwóch godzin sytuację kontrolowali sprzedający i notowania wróciły do 2057 pkt. Ostatecznie jednak byki nie dały się pokonać i zamknęły sesję na poziomie 2082 pkt. Kontrakty ponownie więc zbliżyły się do poziomu 2100 pkt.
Zważywszy na fakt, iż na początku zeszłego tygodnia w tej okolicy powstała pesymistyczna formacja objęcia bessy, otwieranie długich pozycji powoli traci sens. Wprawdzie wczoraj, przy wysokim wolumenie byki dały popis swoich możliwości, co powinno sprzyjać kontynuacji trendu wzrostowego, ale opór wydaje się już tak blisko, że lepiej poczekać na jego przebicie. Za takim rozwiązaniem przemawiają wskaźniki techniczne. Krótkoterminowe oscylatory po niedawnym dotarciu do strefy wyprzedania zmieniły trend na wzrostowy, co stwarza szanse dla dalszej zwyżki. Gorzej natomiast wygląda sytuacja na "wolniejszych" wskaźnikach, które dopiero co wygenerowały zalecenia sprzedaży. Sygnały ostrzegawcze przed zmianą trendu na spadkowy stały się więc faktem. Będą one jednak bezwartościowe do czasu, kiedy nie pojawi się potwierdzenie pogorszenia koniunktury na samym wykresie pochodnych. Stanie się tak dopiero, gdy po przetestowaniu strefy oporu (2104 - 2126 pkt) notowania ponownie skierują się w dół i przełamią wsparcie znajdujące się na wysokości 2010 pkt. Także zmienność, która jest już najwyższa od czerwca 2004 roku, sugeruje zachowanie dużej ostrożność pod wspomnianym oporem.