Kwartalny zysk netto Fortisu, który jest największą instytucją finansową na swoim macierzystym, belgijskim rynku, okazał się o ponad 20 mln euro niższy od oczekiwań analityków. Bank zarobił 642 mln USD, podczas gdy w średnich prognozach mówiono o 666 mln USD. Osiągnięty wynik oznacza też znaczne pogorszenie, w porównaniu z czwartym kwartałem 2003 r., kiedy Fortis zarobił na czysto 842 mln euro.
Słabszy rezultat to przede wszystkim efekt mniejszych wpływów z działalności inwestycyjnej i mniejszego wzrostu wartości posiadanych aktywów. Jednak i na poziomie operacyjnym Fortis wypadł lekko poniżej oczekiwań, mimo że wynik w bankowości poprawił o 17%, do 400 mln euro (jak tłumaczyli analitycy, podobnie jak konkurenci skorzystał na obniżeniu prowizji na zagrożone kredyty). Znacznie gorzej Fortisowi poszło jednak w ubezpieczeniach - zysk w tym segmencie spadł o 7%, do 228 mln euro.
Rozczarowujących wyników nie osłodziła wczoraj informacja, że Fortis podniesie dywidendę za zeszły rok o 13%. Na starcie notowań w Brukseli akcje grupy przeceniono o 0,7%, do 21,86 euro. Wciąż są jednak o ponad 7% droższe niż na początku roku.
Na konferencji podsumowującej wyniki dyrektor generalny Fortisu Jean-Paul Vortron zapowiedział, że przez najbliższe lata grupa ma zamiar zwiększać zysk z dotychczasowych operacji o co najmniej 10% rocznie. Nie wykluczył też przejęć, ale tylko pod warunkiem, że będą dobrze pasować do strategii firmy. Fortis, który jest obecny także w Polsce, chce, żeby jeszcze przed 2009 r. jego oddziały zagraniczne (czyli poza Beneluksem) miały co najmniej 30-proc. udział w zyskach.