Czy ktoś odpowie za bałagan z wyceną jednostek uczestnictwa, jaki pojawił się na początku roku? Wyceny były podawane z opóźnieniem. Inwestorzy mieli problemy z wypłaceniem pieniędzy z funduszy.
Określenie bałagan jest, moim zdaniem, za ostre, chociaż przyjęcie nowych zasad wyceny nie przeszło gładko.
Dlaczego?
Nowe rozporządzenie (o specjalnych zasadach rachunkowości funduszy inwestycyjnych - przy. red.) wprowadziło istotne zmiany w zakresie wyceny jednostek uczestnictwa. Jedną z nich jest wycena według wartości godziwej. To jest pewna nowość, naszym zdaniem - konieczna. Po długich dyskusjach ze środowiskiem uzgodniliśmy, że wprowadzamy ją teraz. Pracowaliśmy nad tym rozporządzeniem od jesieni 2003 r. Były zespoły robocze, w których brali udział przedstawiciele TFI, Ministerstwa Finansów i KPWiG. Efektem tych prac był projekt rozporządzenia, który przeszedł przez uzgodnienia międzyresortowe pod koniec lipca ub.r. Wszyscy się zgadzają, że nowe zasady wyceny w lepszy sposób oddają wartość aktywów funduszy inwestycyjnych.
Gdzie się w takim razie pojawił problem, który doprowadził do tego, że w styczniu br. część TFI nie miała znowelizowanych statutów i wyceniała jednostki w awaryjnym trybie, tzn. w oparciu o nowe zasady rachunkowości i stare statuty?