"Jeżeli nie będzie takich reform, to musimy pogodzić się z tym, że stracimy jakąś szansę dodatkową, która stoi przed nami i to będzie oznaczało w praktyce, że PKB będzie o kilka dziesiątych punktu procentowego niższe, inwestycje będą o kilka dziesiątych, może trochę więcej, niższe i, co najważniejsze z punktu widzenia każdego Polaka, konsumpcja będzie w związku z tym o kilka dziesiątych punktu procentowego niższa" - powiedział Pruski w wywiadzie dla radia PiN w poniedziałek.
"Jeżeli [...] chcielibyśmy utrzymać wysoką dynamikę PKB potencjalnego w dłuższym okresie, oczywiście, musimy zacząć rozmawiać ponownie o reformach strukturalnych, o reformach po podażowej stronie gospodarki" - podkreślił.
Należy zatem rozmawiać o reformach dotyczących napływu kapitału, wzrostu inwestycji i wydajności pracy.
Odnosząc się do ogłoszonych przez Główny Urząd Statystyczny (GUS) w piątek danych o wzroście PKB za czwarty kwartał ub. roku (3,9%) oraz o skorygowanych danych za cały 2004 rok (do 5,3% z 5,4%), Pruski stwierdził, że zmiana ta była niewielka i nie zaskakująca.
"Należało oczekiwać - i wszystkie prognozy o tym mówiły - że w czwartym kwartale gospodarka będzie nieco wolniej się rozwijała, szczególnie, kiedy mieliśmy na względzie bardzo wysoką dynamikę rozwoju w pierwszym i drugim kwartale" - powiedział wiceprezes NBP.