Reklama

Eureko przed komisję?

Pora skończyć z pomówieniami, przyszedł czas na fakty - zapowiedział Ernst Jansen, wiceprezes holenderskiego holdingu Eureko, inwestora w PZU. Chce zeznawać przed sejmową komisją śledczą, która wyjaśnia nieprawidłowości przy prywatyzacji największego polskiego ubezpieczyciela.

Publikacja: 15.03.2005 06:51

Ernst Jansen, reprezentujący interesy Eureko w Polsce, chce stanąć przed komisją, ponieważ firma ma już dość nonsensownych - jej zdaniem - oskarżeń, padających co chwilę z ust różnych ludzi w Polsce. Na wczorajszej konferencji prasowej wymienił m.in. zarzuty dotyczące łapówek, które Eureko miało przekazać, aby uzyskać lepszą pozycję w negocjacjach w sprawie zakupu udziałów w PZU, zarzuty mówiące, że holding zapłacił za akcje zaniżoną cenę, czy też zarzuty dotyczące tego, że to właśnie Holendrzy stali za opublikowaniem zeznań złożonych przed trybunałem arbitrażowym przez byłego prezesa Joao Talone.

- Uznaliśmy, że fakty mają większą wagę - powiedział Jansen. Dlatego też holding postanowił odkryć część kart i przedstawił wczoraj dziennikarzom drugą już tzw. białą księgę, zawierającą m.in. komplet korespondencji wymienionej przez Eureko z polskimi urzędami - głównie z Ministerstwem Skarbu - na przestrzeni ostatnich pięciu lat. Brak w niej jedynie poufnych dokumentów dotyczących postępowania przed trybunałem arbitrażowym w Londynie i negocjowanego z MSP kompromisu w sprawie prywatyzacji PZU.

Zeznając przed sejmową komisją śledczą Jansen chciałby zwrócić uwagę przede wszystkim na dwa skandale, które - jego zdaniem - umykają wielu osobom w Polsce. - Skandalem jest to, że w państwie prawa nie respektuje się podpisanych umów (chodzi o umowę prywatyzacyjną PZU, zawartą przez Eureko z MSP - red.). Skandalem jest też fakt, że nie ściga się przestępców, którzy z PZU wyprowadzili pieniądze na wyspę Jersey - pieniądze należące do ubezpieczonych i akcjonariuszy - stwierdził Jansen.

Chciałby też rozwiać zarzuty dotyczące pozycji Eureko. - Niektórzy dali do zrozumienia, że Eureko nie jest poważną firmą. Powtarzają, że istniejemy tylko jako skrytka pocztowa w Amsterdamie - powiedział. - Dlatego zamierzamy zaprosić członków komisji, żeby pokazać im jak wygląda nasza działalność operacyjna w Holandii. Chcemy pokazać, jak mogliby być teraz obsługiwani klienci PZU, gdybyśmy mogli w spółkę inwestować, a nie ciągle o nią walczyć - stwierdził wiceprezes Eureko.

Jansen chce zeznawać przed sejmową komisją, ale czy dostanie zaproszenie? - Rozważymy tę propozycję w najbliższym czasie - powiedział PAP jej przewodniczący Janusz Dobrosz. Dodał jednak, że komisja ma najpierw do przesłuchania wielu świadków z Polski.

Reklama
Reklama

Ernst Jansen powiedział też wczoraj, że w tej chwili Eureko nie myśli już o kompromisie ze Skarbem Państwa. - W ciągu miesiąca nie da się go zawrzeć i zrealizować. Trzeba też pamiętać, że my tak naprawdę go nie potrzebujemy, bo mamy umowę, dającą nam prawo zakupu 21% papierów ubezpieczyciela - stwierdził. Holendrzy wyczekują obecnie decyzji trybunału arbitrażowego, przed którym toczy się proces wytoczony przez Eureko w sprawie złamania przez Polskę zawartej z Holandią umowy o wzajemnej ochronie inwestycji. - Jesteśmy cierpliwi, mamy pełne kieszenie i nasz czas nadchodzi - tak podsumował Jansen aktualną sytuację swojej firmy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama