Według dr Joanny Korczyńskiej z Instytutu Spraw Publicznych, polski rynek pracy podzielił się na dwa segmenty. - Pierwszy charakteryzuje się m.in. wysokimi zarobkami, dostosowaniem do potrzeb nowoczesnej gospodarki oraz dużą mobilnością zawodową. W drugim segmencie znajdują się pracownicy w zawodach produkcyjnych, prostych usługach, przemysłach schyłkowych oraz w rolnictwie - uważa J. Korczyńska. Jej zdaniem, mimo że obcokrajowcy znajdują pracę w niemal każdym zawodzie, ich napływu najbardziej mogą się obawiać przedstawiciele drugiego segmentu rynku pracy.
Legalny menedżer,
nielegalny kelner
Podział jest stosunkowo prosty: w zawodach nowej gospodarki znajdują zatrudnienie najczęściej pracownicy z Unii Europejskiej i USA. Wśród nich nie występuje praktycznie zjawisko pracy na czarno, stąd łatwo określić, że w tym segmencie rynku - głównie w zawodach związanych z finansami i zarządzaniem - znalazło już pracę ok. 20 tys. obcokrajowców. Jednocześnie nielegalne zatrudnienie przy prostych pracach znajduje wielokrotnie więcej obcokrajowców - przeważnie napływających z byłych krajów ZSRR. Ich liczbę szacuje się na 50 do 300 tys. osób.
Zdecydowanie najwięcej obcokrajowców, ponad 50%, podejmowało pracę w woj. mazowieckim (9272 osoby w roku 2003). Z pozostałych województw wyróżniały się woj. śląskie (1471 osób), pomorskie (1072 osób) oraz wielkopolskie (1039 osób). - Interesująca jest analiza zawodów, jakie przedstawiciele poszczególnych narodowości wykonują najczęściej. Można tu zauważyć kształtowanie się pewnych specjalizacji. I tak obywatele starych państw członkowskich wykonują prace związane z finansami i przemysłem, rzadziej z handlem (głównie Francuzi). Obywatele Rosji oraz byłych republik radzieckich (głównie Ukraińcy oraz Białorusini) znajdują pracę w sektorach związanych z handlem oraz, co bardzo ciekawe, z edukacją. Przykładowo, bardzo częste jest zatrudnienie ukraińskich nauczycieli jęz. angielskiego, którzy pracują w polskich szkołach. Dotyczy to również obywateli Stanów Zjednoczonych zatrudnionych jako lektorzy języka angielskiego - twierdzi doktor Korczyńska.