Reklama

Czy bać się cudzoziemców?

Czy powinniśmy bać się, że cudzoziemcy odbiorą nam pracę? A może jest wręcz na odwrót? Krajowa Izba Gospodarcza we współpracy z Instytutem Spraw Publicznych opracowała raport, który ma pomóc w budowaniu polityki zatrudnienia.

Publikacja: 15.03.2005 07:18

Według dr Joanny Korczyńskiej z Instytutu Spraw Publicznych, polski rynek pracy podzielił się na dwa segmenty. - Pierwszy charakteryzuje się m.in. wysokimi zarobkami, dostosowaniem do potrzeb nowoczesnej gospodarki oraz dużą mobilnością zawodową. W drugim segmencie znajdują się pracownicy w zawodach produkcyjnych, prostych usługach, przemysłach schyłkowych oraz w rolnictwie - uważa J. Korczyńska. Jej zdaniem, mimo że obcokrajowcy znajdują pracę w niemal każdym zawodzie, ich napływu najbardziej mogą się obawiać przedstawiciele drugiego segmentu rynku pracy.

Legalny menedżer,

nielegalny kelner

Podział jest stosunkowo prosty: w zawodach nowej gospodarki znajdują zatrudnienie najczęściej pracownicy z Unii Europejskiej i USA. Wśród nich nie występuje praktycznie zjawisko pracy na czarno, stąd łatwo określić, że w tym segmencie rynku - głównie w zawodach związanych z finansami i zarządzaniem - znalazło już pracę ok. 20 tys. obcokrajowców. Jednocześnie nielegalne zatrudnienie przy prostych pracach znajduje wielokrotnie więcej obcokrajowców - przeważnie napływających z byłych krajów ZSRR. Ich liczbę szacuje się na 50 do 300 tys. osób.

Zdecydowanie najwięcej obcokrajowców, ponad 50%, podejmowało pracę w woj. mazowieckim (9272 osoby w roku 2003). Z pozostałych województw wyróżniały się woj. śląskie (1471 osób), pomorskie (1072 osób) oraz wielkopolskie (1039 osób). - Interesująca jest analiza zawodów, jakie przedstawiciele poszczególnych narodowości wykonują najczęściej. Można tu zauważyć kształtowanie się pewnych specjalizacji. I tak obywatele starych państw członkowskich wykonują prace związane z finansami i przemysłem, rzadziej z handlem (głównie Francuzi). Obywatele Rosji oraz byłych republik radzieckich (głównie Ukraińcy oraz Białorusini) znajdują pracę w sektorach związanych z handlem oraz, co bardzo ciekawe, z edukacją. Przykładowo, bardzo częste jest zatrudnienie ukraińskich nauczycieli jęz. angielskiego, którzy pracują w polskich szkołach. Dotyczy to również obywateli Stanów Zjednoczonych zatrudnionych jako lektorzy języka angielskiego - twierdzi doktor Korczyńska.

Reklama
Reklama

Według niej, znacznie trudniej ocenić, w jakich zawodach pracują nielegalnie zatrudnieni. Przypadki pracy "na czarno" bardzo rzadko zdarzają się w zawodach wymagających wysokiej specjalizacji. Często pracę bez zezwolenia podejmują za to imigranci, związani z zagranicznymi firmami działającymi w Polsce. - Są to najczęściej pracownicy firm matek, którzy podejmują krótkotrwałe zatrudnienie w polskich filiach bez konieczności dopełnienia formalności wynikających z polskiego prawa. Ich liczbę szacuje się na ok. 50-60 tys. osób rocznie. W grupie tej przeważają obywatele Stanów Zjednoczonych, Japonii oraz krajów członkowskich UE, czyli największych inwestorów w Polsce - twierdzi J. Korczyńska.

Zostać czy emigrować?

Czemu ma służyć raport KIG? Według analityków, Polska musi zacząć budować politykę rynku pracy, łącząc ją z polityką imigracyjną. Dziś obcokrajowcy to zaledwie 1% wszystkich zatrudnionych w Polsce, ale wkrótce może się to zmienić. Według naukowców, możemy się spodziewać szybkiego napływu cudzoziemców do zawodów, w których brakuje polskich specjalistów. W raporcie KIG do takich zawodów zaliczono m.in. informatyków (wyższego i średniego szczebla) oraz specjalistów dla profesjonalnych usług biznesowych oraz obsługi firm.

- Autorzy prognoz zwracają ponadto uwagę na duży potencjał wzrostu zatrudnienia kierowników małych i średnich firm. Jest to jednak uzależnione od koniunktury gospodarczej - twierdzi J. Korczyńska. Ale według niej, to także nadzieja dla polskich pracowników. Kraje Unii Europejskiej próbują własne braki wypełnić tańszymi pracownikami, m.in. z Polski. Według ocen, do 2010 r. UE będzie potrzebować ponad 200 tys. informatyków, ponad 10 tys. biotechnologów, nauczycieli akademickich i personelu służby zdrowia. W przypadku finansów perspektywy nie są już tak różowe - tylko wybitni specjaliści mogą liczyć w najbliższych latach na pracę w tych zawodach w Unii. Za to będzie się zwiększało zapotrzebowanie na specjalistów z tej branży w Polsce.

KIG oraz ISP wkrótce mają zaprezentować szczegółowy raport dotyczący migracji pracowników. Obydwie instytucje chcą uczestniczyć w tworzeniu polityki zatrudnienia i migracji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama