Trzeci kolejny spadek sprowadził wartość WIG20 nieco poniżej poprzedniego dołka. Popyt zupełnie wycofał się z rynku - nie ma zbyt wielu chętnych do kupowania akcji nawet po sporo niższych cenach, o czym świadczą dość niskie obroty. To powoduje, że posiadacze akcji stają się coraz bardziej nerwowi. Relatywnie w niewielkim stopniu widać to w przypadku kilku największych firm, ale na szerokim rynku sytuacja zaczyna być naprawdę zła. Wczoraj w grupie firm z indeksu WIG na wartości straciło aż 85, a tylko 16 poszło w górę. Licząc od połowy minionego roku akcje aż ok. 40 przedsiębiorstw zniżkowały o ponad jedną piątą w sytuacji, gdy WIG poszedł w górę o ok. 15%.

Sytuacja robi się zatem bardzo ciekawa - z jednej strony mamy nieliczną grupę firm (PKN, Agora, Softbank, TP, banki), których walory sporo kosztują i stwarzają pokusę realizowania zysków, z drugiej spora grupa spółek konsekwentnie tracących na wartości w przypadku których rośnie zniecierpliwienie akcjonariuszy. W obu przypadkach wszelkie niepokojące wiadomości skłaniają do pozbywania się papierów, co osłabia wyraźnie gasnący trend wzrostowy.

Również rynki obligacji i walut dają coraz bardziej jednoznacznie znać, że okres znakomitej koniunktury odchodzi do przeszłości. Po publikacji zaskakująco niskiej inflacji papiery dłużne nie zareagowały. To potwierdza, że obniżki stóp zostały już zdyskontowane, zaślepienie inwestorów widoczne w lutym powoli mija, a teraz kluczowym czynnikiem staje się to, co dzieje się na rynkach bazowych. Wydaje się, że wpływ notowań obligacji i złotego na giełdę będzie proporcjonalny do siły osłabienia na dwóch pierwszych parkietach. Do myślenia daje też reakcja dolara na ostatnią publikację deficytu handlowego w USA. Jak na tak rozczarowujące informacje amerykańska waluta szybko się pozbierała, co może wskazywać na stopniowo rosnącą atrakcyjność lokat w bezpieczne instrumenty - depozyty, krótkoterminowe papiery dłużne. W tej sytuacji zakończenie trzyletniego trendu słabnięcia dolara gdzieś w drugiej połowie roku staje się coraz bardziej realne. Taka perspektywa to dla rynków peryferyjnych nie jest dobra wiadomość.