W poprzednim odcinku... 15 lutego, godzina 16.00 - GUS publikuje zaskakująco niskie dane o inflacji w styczniu. Zamiast oczekiwanych 4,6% inflacja wyniosła 4% r/r. Dla inwestorów zagranicznych jest to klarowny sygnał tego, że RPP zmuszona będzie nie tylko do szybkiej zmiany nastawienia, ale także do głębszych obniżek stóp procentowych. Lepszej zachęty dla spekulacyjnych kapitałów być nie mogło. Na polski rynek finansowy rozpoczyna się szturm zagranicy, a już następnego dnia rano dynamicznym wybiciem kierunek rajdu wskazuje rynek akcji. Wzrost zarówno na GPW, jak i na złotym kończy dopiero decyzja RPP 10 dni po publikacji GUS. Faktów, w przeciwieństwie do plotek, nikt już nie chce kupować.
14 marca, godzina 16.19 - GUS znowu publikuje zaskakująco niskie dane o inflacji w lutym, a do tego rewiduje w dół dane ze stycznia. Samo "zaskoczenie" jest oczywiście dyskusyjne, bo trochę niedoceniony był mocny złoty, efekt bazy czy weryfikacja systemu wag, ale to już zupełnie inna kwestia. Faktem natomiast jest, że dane takie wymuszają zmianę rynkowych oczekiwań.
W zeszłym tygodniu w ankiecie Reutera tylko 12 z 19 analityków oczekiwało obniżki na koniec marca, z czego trzech jedynie o 25 pb. W związku z tym nasuwa się pytanie, czy wczorajsza publikacja "przesądzająca" już o obniżce wywoła analogiczny do lutego wzrost na GPW. Zaskoczenie rynku jest przecież analogiczne. I tu byki mocno rozczaruje - żadnej powtórki nie będzie. Ostatni wzrost rentowności amerykańskich obligacji w połączeniu z niepewnością polityczną sprawia, że mimo podobieństw tych dwóch sytuacji, reakcja może być wręcz odwrotna (osłabienie złotego, spadek indeksów). Premia za ryzyko zbyt niska i zbyt bliska perspektywa jej zniwelowania.
30 marca, godzina zero - RPP obniża stopy o 50 pb.