Zawirowania pracownicze w TP nie pozostały bez wpływu na zachowanie inwestorów. Zdaje się, że oni również ogłosili swoiste pogotowie strajkowe, którego głównym założeniem jest powstrzymywanie się z większymi zakupami. Choć z drugiej strony, na szczęście, nie zaczęli wyprzedawać posiadanych akcji.

W porównaniu z ostatnimi sesjami notowania wtorkowe przebiegły w dosyć sennej atmosferze, czego dowodem jest wąski zakres wahań indeksu największych spółek. Z punktu widzenia posiadaczy akcji dobrze, że kolejna silna wy-przedaż zakończyła się na poziomie poprzedniego lokalnego dołka. Aczkolwiek, właściwe pierwsze wsparcie znajduje się 20 pkt niżej - 1990 pkt to średnioterminowy wierzchołek z końca grudnia. W tej chwili spadkowa korekta zatrzymana została na poziomie 38-proc. zniesienia impulsu wzrostowego z przełomu stycznia i lutego. Z kolei wzrost indeksu powstrzymany został w okolicy 2100 pkt, gdzie znajduje się opór wyznaczony na podstawie złotej proporcji Fibonacciego dla korekty z grudnia. W krótkim terminie WIG20 musiał napotkać problemy z pokonaniem tej bariery, co udowodnił już dwukrotnie. Wtorkowa sesja przyniosła kosmetyczny wzrost, jednakże indeks zakończył wahania w okolicy dziennego minimum oraz poniedziałkowego zamknięcia. Prawdopodobnie, gdyby nie dobre zachowanie KGHM, sesja zakończyłaby się na minusie.

W nieco dłuższym terminie sytuacja indeksu jest jednak niejednoznaczna. Bo o ile wskaźniki dosyć zgodnie (odstępstwo przede wszystkim na Ultimate) potwierdziły nowy szczyt indeksu, o tyle teraz również dosyć zgodnie potwierdzają jego spadek. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że poziom 2000 pkt musi zostać naruszony. Teraz końca korekty upatrywałbym na wysokości 1970 pkt, oczywiście o ile analogiczny sygnał wystąpi na rynku walutowym, a na nim PLN słabnie w oczach. Przy serii tak znaczących spadków wartości złotego na giełdzie może wystąpić dzień bardzo silnej wyprzedaży. Otwarte będzie wówczas pytanie, czy traktować je wtedy jako strząśnięcie czy rozpoczęcie właściwej korekty.