Na kontynuację bądź rozpoczęcie swoich procesów czekają m.in. były prezes Enronu Kenneth Lay, założyciel firmy HealthSouth Richard Scrushy, a także były dyrektor generalny Tyco International Dennis Kozlowski. - Na pewno każda z tych osób śledziła proces Ebbersa. Widząc werdykt, musi teraz pomyśleć: "Mój boże. Co będzie ze mną?" - mówi Stanley Twardy, cytowany przez CNN/Money były sędzia z Connecticut, a obecnie partner w kancelarii prawniczej Day, Berry & Howard.
Dwunastoosobowa ława przysięgłych sądu federalnego w Nowym Jorku uznała we wtorek Ebbersa za winnego wszystkich postawionych mu zarzutów, m.in. oszustw księgowych i giełdowych na łączną kwotę 11 mld USD, które w konsekwencji doprowadziły kierowany przez niego WorldCom do upadku. Było to największe bankructwo w amerykańskiej historii - straty inwestorów wyceniono na 180 mld USD. Za wszystkie przestępstwa 63-letniemu Ebbersowi grozi 85 lat więzienia. Sąd ma orzec karę na posiedzeniu w połowie czerwca.
Procesy Scrushy?ego i Kozlowskiego (ten drugi jako powtórzony) już się toczą. Sprawa Laya wystartuje na początku przyszłego roku. Wiele ze stawianych im zarzutów pokrywa się z tymi, za które odpowiadał Ebbers - bankructwo Enronu i HealthSouth to bardzo podobne przypadki do WorldComu, Kozlowskiego oskarża się zaś o wyprowadzenie z Tyco 600 mln USD. Wspólną cechą jest też fakt, że żaden z oskarżonych nie przyznaje się do winy. - Myślę, że każdy z nich ma zakodowane, że jego przypadek różni się od sprawy Ebbersa, i że także rezultat będzie inny - mówi Twardy. I zdaniem ekspertów, takie podejście przynajmniej częściowo jest słuszne. Na werdykt wpływają bowiem nie tylko różne okoliczności zdarzenia, ale też sąd, gdzie toczy się proces, uczestniczący w nim prawnicy czy skład ławy przysięgłych.
Według obserwatorów, z procesu Ebbersa - którego rezultat ocenia się jako największy sukces w historii tropienia korporacyjnych afer - oskarżeni powinni wyciągnąć przede wszystkim lekcję, jakiej linii obrony nie stosować. - Jeśli będziesz się bronił, przyjmując postawę strusia z głową w piasku, który o niczym nie wiedział, skład ławy przysięgłych najprawdopodobniej cię skarci - uważa Orin Snyder, były sędzia federalny. A zapowiadało się, że tak właśnie miała wyglądać obrona m.in. Kennetha Laya. Być może teraz jego prawnicy jednak zmienią zdanie.
Reuters, CNN/Money