Morgan Stanley, druga na świecie firma w branży papierów wartościowych, w minionym kwartale obrachunkowym (obejmującym grudzień-luty) poprawiła rezultat sprzed roku o 19% i zarobiła na czysto 1,5 mld USD. Analitycy oczekiwali zysku w wysokości 1,27 mld USD, czyli tylko o 3% wyższego od zeszłorocznego. Jeszcze lepiej wypadł numer trzy w branży Goldman Sachs, zarabiając netto 1,51 mld USD, czyli najwięcej w historii, biorąc pod uwagę pojedynczy kwartał. Poprawiając zeszłoroczny rezultat o 17%, bank wprawił w zdumienie ekspertów, którzy spodziewali się obsunięcia zysku o kilka procent.
W wypadku obu banków wysokie zyski są w głównej mierze rezultatem wyższych przychodów z handlu obligacjami, walutami, kontraktami na surowce i akcjami. Szczególnie widać to w wynikach Goldmana Sachsa, u którego handel odpowiadał niemal za 60% całkowitych przychodów. Ogółem przychody Goldmana - składają się na nie jeszcze m.in. wpływy z bankowości inwestycyjnej czy zarządzania aktywami - zwiększyły się o 8%, do 6,4 mld USD.
Przychody Morgana Stanleya skoczyły z kolei o 10%, do 6,8 mld USD. Tej instytucji w poprawieniu wyników pomógł oddział Discover, zajmujący się emisją kart płatniczych. Jego sprzedaż zwiększyła się do 996 mln USD i stanowiła 14% przychodów grupy. Akcjonariusze od dawna zabiegają jednak o pozbycie się oddziału, bo chcą, żeby Morgan Stanley skupił się na podstawowej działalności.
Przypomnijmy, że we wtorek o lepszych od prognoz wynikach finansowych poinformował Lehman Brothers, a w środę - Bear Stearns. W obu przypadkach - tak jak u Goldmana Sachsa - kwartalny wynik okazał się najwyższy w historii. Lehman zarobił na czysto 875 mln USD, a Bear Stearns zanotował rezultat 379 mln USD. Największa firma na rynku - Merrill Lynch - poda wyniki dopiero w przyszłym miesiącu.