Trwają spadki na rynkach walutowych w całym naszym regionie. Zagraniczni inwestorzy pozbywają się walut, akcji i obligacji, realizując osiągnięte wcześniej zyski. Na początku czwartkowych notowań za euro płacono 4,0880 złotego, a dolar kosztował 3,0490. Odchylenie od dawnego parytetu banku centralnego wynosiło 15,50%.
Przed południem kurs złotego mocno zniżkował na fali wyprzedaży przez zagranicznych inwestorów, przebijając 4,1100 za euro. Przekroczenie tego poziomu przyspieszyło osłabianie się naszej waluty i spowodowało automatyczną realizację zleceń typu stop-loss. Kurs EUR/PLN poszybował do 4,1450. Był to najwyższy poziom od 10 tygodni. W tym samym czasie dolar kosztował prawie 3,1000 złotego. W chwilę po tym raptownym osłabieniu nasza waluta zaczęła odrabiać straty, a gracze oczekiwali na dane z Głównego Urzędu Statystycznego na temat produkcji przemysłowej i jej cen w lutym. Tuż przed publikacją danych złoty wyceniany był na poziomie 4,1100 do euro i 3,0780 do dolara. O godzinie 16.00 okazało się, że produkcja przemysłowa wzrosła o 2,1% licząc rok do roku, a jej ceny wzrosły o 3,4% licząc rok do roku. Informacje te spowodowały delikatne umocnienie złotego.