Ostatnie dni przyniosły zdecydowane pogorszenie nastrojów na amerykańskich giełdach. Jako główny powód wymienia się bijące rekord za rekordem ceny ropy. Faktem jest jednak, że symptomy spowolnienia gospodarczego USA widać już od pewnego czasu. Tymczasem amerykańscy inwestorzy, sądząc po zachowaniu Średniej Przemysłowej czy też indeksu S&P500, zachowywali się tak, jak gdyby żyli w matriksie, nie zauważając w ogóle tych sygnałów.
Analizując sytuację na głównych indeksach, cały czas w najgorszym położeniu są byki z rynku technologicznego. Wystarczy przypomnieć liczne sygnały sprzedaży na wskaźnikach, przełamane wsparcia czy negatywne dywergencje. Obecnie nie ma powodu, żeby rozważać inny niż spadkowy scenariusz. A taki scenariusz, przy tej przewadze podaży, musi zakładać spadki do minimum 1920 pkt (61,8-proc. zniesienie impulsu wzrostowego sierpień-grudzień 2004). Bardziej prawdopodobne jest jednak zejście 170 pkt niżej, do wsparcia, jakie na poziomie 1752 pkt tworzy dołek z 12 sierpnia ub.r.
Należy pamiętać, że powyższe rozważania to co najwyżej perspektywa średnioterminowa. W długim bowiem terminie trzeba oczekiwać powrotu bessy. Jeżeli założymy, iż spadki marzec 2000 - październik 2002 to fala A dużej korekty, natomiast zwyżki październik 2002 - grudzień 2004 to fala B, to teraz czeka Nasdaq wyniszczająca fala C.
O ile jeszcze do niedawna o bessie mogliśmy teoretyzować tylko w kontekście indeksu Nasdaq Composite, o tyle za sprawą ostatniej przeceny, mówienie o spadkach S&P500 liczonych w setkach punktów, nie może być już odbierane jako szarlataństwo.
Powrót indeksu szerokiego rynku poniżej szczytów z grudnia i lutego, a następnie przełamanie pięciomiesięcznej linii trendu (aktualnie 1205 pkt), to pierwszy krok do większej zniżki. Za tą przemawiają zarówno utrzymujące się od dłuższego czasu negatywne dywergencje, jak i sygnały sprzedaży wygenerowane w tym tygodniu. Najbliższym wsparciem jest styczniowy dołek (1163 pkt). Jego przełamanie otworzy drogę do poziomu położonego równo 100 pkt niżej (dołek z 12 sierpnia ub.r).