Morgan Stanley zastosował instrumenty pochodne, by pomóc Parmalatowi sprzedać obligacje za 300 mln euro. Dało to nabywcy obligacji wyższe zyski, niż spółka wykazała w raporcie finansowym. Taki wniosek zawiera opracowanie przygotowane przez mediolańskiego konsultanta Stefanię Chiaruttini.
Największy europejski bank UBS doradzał Parmalatowi, jak poprzez opóźnianie raportów ukryć przed rynkiem wiedzę o całkowitych kosztach emisji obligacji opiewającej na 420 mln euro - wynika z bankowego memorandum dołączonego do tego raportu. - Gdyby prawdziwe warunki tych emisji były znane rynkowi, to mogłoby to spowodować poważny spadek cen innych obligacji - napisała Chiaruttini w 72-stronicowym raporcie przygotowanym dla sędziów prowadzących śledztwo w sprawie bankructwa Parmalatu.
Mediolański prokurator Francesco Greco wysłał pisma procesowe do adwokatów 13 wyższych urzędników Morgana Stanleya, UBS i czterech innych instytucji finansowych. Zawarte są w nich oskarżenia o próby manipulowania giełdowymi kursami papierów Parmalatu. Spółka zawyżała wartość aktywów i ukryła ponad 14 mld euro zadłużenia, zanim w grudniu 2003 r. wystąpiła z wnioskiem o ochronę przed bankructwem. Inwestorzy i obecny prezes Parmalatu Enrico Bondi zarzucają bankom, że znały sytuację spółki, organizując finansowanie jej działalności.
Morgan Stanley oświadczył, że wszelkie oskarżenia pod jego adresem są bezpodstawne. - Jesteśmy przekonani, że postępowanie Morgana Stanleya i jego pracowników było w pełni prawidłowe w przypadku wszystkich transakcji z udziałem Parmalatu - powiedział w Londynie rzecznik banku Carlos Melville.
UBS zaprzeczył, jakoby dopuścił się jakichkolwiek wykroczeń. Raport Chiaruttini bank określił jako obarczony wadą prawną i polemiczny, a dołączone do niego memorandum jako sporny dokument datowany prawie dwa miesiące przed czerwcowym zamknięciem emisji obligacji. - Dokument ten nie odzwierciedla dokładnie tego, co ostatecznie ustalono i co wydarzyło się po tej dacie - powiedział rzecznik UBS David Walker.