Reklama

Powrót do hossy może być trudny

Wiele negatywnych czynników wskazuje, że powrót indeksów akcji do zwyżki nie będzie sprawą prostą. Z drugiej strony, łatwość, z jaką rynek odrabiał straty w trakcie korekt w ostatnich dwóch latach, pozwala sądzić, że bessa jeszcze nie nadeszła.

Publikacja: 19.03.2005 07:39

Mijający tydzień przyniósł nie tylko ciąg dalszy, ale nawet przyspieszenie korekty spadkowej. WIG20 zniżkował już o połowę tego, co udało mu się zyskać w trakcie fali wzrostowej trwającej od końca stycznia niemal do końca lutego. To jedna z najgłębszych i najszybszych korekt w trakcie hossy sięgającej maja 2003 r. Korekta sama w sobie nie byłaby niczym nadzwyczajnym, gdyby nie towarzysząca jej wyprzedaż akcji i walut w całym regionie Europy Środkowowschodniej. Załamała się wielomiesięczna hossa na węgierskim rynku akcji, a BUX zanotował serię spadków najsilniejszych od kwietnia-maja 2004 r.

Złoty w tarapatach

Sytuacja wydaje się wyjątkowa także z uwagi na wydarzenia na rynku walutowym. Korekta spadkowa złotego względem euro jest najgłębsza od czasu rozpoczęcia trendu wzrostowego w maju ub.r. Wpływ rynku walutowego na akcje w ostatnich dwóch latach nie był jednoznaczny. Przez pierwszy rok hossy - do kwietnia ub.r. - zwyżkom kursów towarzyszył stopniowo słabnący złoty. Sytuacja ta sprzyjała szczególnie eksporterom. Słabnąca waluta sugerowała przy tym, że hossę napędzał głównie krajowy kapitał. Później sytuacja całkowicie się odwróciła - praktycznie w momencie wejścia Polski do Unii Europejskiej nasza waluta zaczęła trwale zyskiwać na wartości. Mimo to rynek akcji nie tylko nie pogrążył się w bessie, ale zaczął znowu iść w górę. Na giełdy w całym regionie zaczął płynąć kapitał zagraniczny.

Gdyby obecne osłabienie złotego okazało się trwalsze, to rynek akcji musiałby ratować kapitał krajowy. Tymczasem udział akcji w portfelach funduszy emerytalnych sięga niemal jednej trzeciej. Trudno się spodziewać z ich strony zakupów takich jak przed prawie dwoma laty.

Niekorzystne wydarzenia w regionie każą oczekiwać kontynuacji średnioterminowego trendu spadkowego. WIG20, spadając poniżej szczytu z końca grudnia (1961 pkt), zanegował sygnał kupna z połowy lutego. Poziom 2000 pkt nie okazał się żadną przeszkodą dla przeceny. Można się spodziewać spadku indeksu przynajmniej do linii trendu wzrostowego biegnącej na wysokości nieco powyżej 1900 pkt, a w dalszej kolejności - powrotu do wsparcia na poziomie styczniowego dołka (1832 pkt).

Reklama
Reklama

Spada cały rynek

Przecena dotyczy zdecydowanej większości spółek. Tak szybkich jak obecnie spadków wskaźnik szerokości rynku A/D Line nie notował od czasów bessy w 2002 r. Pesymistycznie wygląda sytuacja na wykresie Indeksu Cenowego PARKIETU (ICP), w którym każda spółka ma taki sam udział (a przez to nie jest zniekształcony przez notowania wąskiej grupy największych firm). Indeks ten wybił się w dół z rosnącego kanału obejmującego okres od maja ub.r. Można się spodziewać, że w konsekwencji spadnie o tyle, ile wynosiła szerokość kanału - ok. 12%. Na razie została zrealizowana ok. jedna trzecia tego potencjału. Oznacza to, że gdyby wszystkie spółki miały spadać w tym samym tempie, to czeka je jeszcze przecena przynajmniej o ok. 8%.

Te negatywne wnioski potwierdza sytuacja na rynku średnich spółek. Kojarzony z nimi indeks MIDWIG nie zdołał wybić się w górę z bocznego, wielomiesięcznego kanału i w konsekwencji podąża w kierunku dolnej linii tej formacji na poziomie ok. 1650 pkt.

Przeszkody dla niedźwiedzi

W średnim terminie sytuacja nie wygląda więc optymistycznie. Jest jednak jedno "ale". Nie można "z czystym sumieniem" prognozować dalszej szybkiej przeceny w krótkim terminie z powodu silnego wyprzedania rynku. Świadczą o tym wskaźniki techniczne. Histogram MACD tak nisko jak obecnie był dotąd tylko dwa razy w ciągu ostatnich dwóch lat - w połowie września 2003 r. i w maju 2004 r. Za każdym razem tak znaczne wyprzedanie zapowiadało kres spadków. Do podobnych wniosków skłania wskaźnik o bardziej krótkoterminowym charakterze - oscylator stochastyczny. On również znalazł się na bardzo niskim poziomie, który każe oczekiwać odreagowania. Jeśli więc ktoś jeszcze nie sprzedał akcji, to wygląda na to, że moment na ich pozbycie się nie jest najlepszy.Jak widać, sytuacja wcale nie jest więc taka jednoznaczna. Jest niewykluczone, że korekta zniżkowa zakończy się tak samo szybko, jak się rozpoczęła. W końcu z takim właśnie scenariuszem mieliśmy już do czynienia nieraz w trakcie hossy. Najlepszym wyjściem wydaje się obserwowanie, jak zachowa się WIG20 w trakcie nadchodzącego odreagowania. Jeśli zacznie szybko odrabiać straty, to prognozy dalszych spadków trzeba będzie zweryfikować. Jeśli natomiast odreagowanie będzie bardzo słabe i nie pojawi się wielu chętnych do kupna przecenionych papierów, to będzie to sygnałem, że nastroje pogorszyły się na dłużej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama