Mijający tydzień przyniósł nie tylko ciąg dalszy, ale nawet przyspieszenie korekty spadkowej. WIG20 zniżkował już o połowę tego, co udało mu się zyskać w trakcie fali wzrostowej trwającej od końca stycznia niemal do końca lutego. To jedna z najgłębszych i najszybszych korekt w trakcie hossy sięgającej maja 2003 r. Korekta sama w sobie nie byłaby niczym nadzwyczajnym, gdyby nie towarzysząca jej wyprzedaż akcji i walut w całym regionie Europy Środkowowschodniej. Załamała się wielomiesięczna hossa na węgierskim rynku akcji, a BUX zanotował serię spadków najsilniejszych od kwietnia-maja 2004 r.
Złoty w tarapatach
Sytuacja wydaje się wyjątkowa także z uwagi na wydarzenia na rynku walutowym. Korekta spadkowa złotego względem euro jest najgłębsza od czasu rozpoczęcia trendu wzrostowego w maju ub.r. Wpływ rynku walutowego na akcje w ostatnich dwóch latach nie był jednoznaczny. Przez pierwszy rok hossy - do kwietnia ub.r. - zwyżkom kursów towarzyszył stopniowo słabnący złoty. Sytuacja ta sprzyjała szczególnie eksporterom. Słabnąca waluta sugerowała przy tym, że hossę napędzał głównie krajowy kapitał. Później sytuacja całkowicie się odwróciła - praktycznie w momencie wejścia Polski do Unii Europejskiej nasza waluta zaczęła trwale zyskiwać na wartości. Mimo to rynek akcji nie tylko nie pogrążył się w bessie, ale zaczął znowu iść w górę. Na giełdy w całym regionie zaczął płynąć kapitał zagraniczny.
Gdyby obecne osłabienie złotego okazało się trwalsze, to rynek akcji musiałby ratować kapitał krajowy. Tymczasem udział akcji w portfelach funduszy emerytalnych sięga niemal jednej trzeciej. Trudno się spodziewać z ich strony zakupów takich jak przed prawie dwoma laty.
Niekorzystne wydarzenia w regionie każą oczekiwać kontynuacji średnioterminowego trendu spadkowego. WIG20, spadając poniżej szczytu z końca grudnia (1961 pkt), zanegował sygnał kupna z połowy lutego. Poziom 2000 pkt nie okazał się żadną przeszkodą dla przeceny. Można się spodziewać spadku indeksu przynajmniej do linii trendu wzrostowego biegnącej na wysokości nieco powyżej 1900 pkt, a w dalszej kolejności - powrotu do wsparcia na poziomie styczniowego dołka (1832 pkt).