Ceny miedzi spadały w piątek drugi dzień z rzędu. Było to wynikiem obaw inwestorów, że fundusze hedgingowe i inni spekulanci mogą przystąpić do redukowania pozycji, by wykorzystać obecne ceny. Miedź zdrożała do poziomu najwyższego od 16 lat w środę w Londynie, a w czwartek w Szanghaju na skutek oczekiwań, że wciąż będzie rósł popyt w Chinach, które zużywają najwięcej tego metalu. Produkcja przemysłowa w Chinach w dwóch pierwszych miesiącach br. wzrosła o 17%, bardziej niż prognozowali ekonomiści.

Na spadek cen miedzi miało też wpływ umacnianie się dolara, co sprawiało, że spadał popyt ze strony inwestorów dysponujących euro czy jenami. Kurs dolara rósł w oczekiwaniu na podwyżkę stóp procentowych w USA, ale także dlatego, że po znacznych przecenach akcji i obligacji na emerging markets inwestorzy przenosili lokaty w obligacje skarbowe Stanów Zjednoczonych.

W tej sytuacji miedź może sta-nieć do 3150 USD w najbliższych dniach, ale później jej ceny zape-wne znowu będą rosły, bo w tym roku po raz trzeci z rzędu światowy popyt przewyższy podaż tego metalu. Deficyt ten ma wynieść 259 tys. ton w porównaniu z 719 tys. ton w ub.r. - szacuje International Copper Study Group.

Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące staniały w piątek w Londynie o 23 USD, 0,7%, do 3242 USD za tonę. Przed tygodniem tona miedzi kosztowała w Londynie 3241 USD, ale w środę cena tego metalu wyniosła 3292 USD za tonę i była najwyższa na zamknięciu od 1989 r.