Czy na polskim rynku kapitałowym opłaca się postępować uczciwie? Odpowiedź na to pytanie powinna być natychmiastowa i automatyczna. Tak jednak nie jest.
Być może nie jest to zbyt wysokich lotów dylemat moralny - być uczciwym czy nie? Ale wiadomo też, że nie każdy staje codziennie rano przed lustrem i z satysfakcją powtarza: Jestem uczciwy, jestem uczciwy, jestem uczciwy... Można zaryzykować twierdzenie, że pytania o uczciwość zadaje sobie tylko niewielka część Polaków. Przynajmniej z kilku powodów. Część po prostu postępuje uczciwie, część w ogóle nie miewa refleksji na ten temat, część myśli o sprawach zupełnie przyziemnych itd.
Ale są też tacy, którzy nie mogą być dumni ze swojej uczciwości, bo łamią reguły gry. Także na rynku kapitałowym. I czy robią to świadomie, czy nie, wizerunkowi rynku szkodzą. Tym warto przypominać, że nie ma dla nich miejsca. I należy wymierzać im kary.
Ten nieco przydługi wstęp nie jest wcale początkiem kolejnego teksu o "aferze 4 lutego". Emocje, które ten temat budzi, są tak silne, że tekstu je wyrażającego redaktor odpowiedzialny za tę kolumnę nie opublikowałby. Ponieważ do szuflady pisać nie ma sensu, przyjrzę się przypadkowi Henryka Owczarka, prezesa zarządu Suwar.
Uważam, że Komisja Papierów Wartościowych i Giełd postąpiła z prezesem bardzo łagodnie, karząc go w zeszłym tygodniu kwotą 100 tys. zł za wykorzystywanie informacji poufnych.