Resort skarbu, który zaplanował w tym roku uzyskanie 5,67 mld zł przychodów brutto z prywatyzacji, na razie sprzedał państwowy majątek za 0,44 mld zł, czyli niecałe 8% planu. - W stosunku do projektów, które były w zeszłym roku, zyskanie 5,7 mld zł jest planem ambitnym i zależy m.in. od sytuacji na rynku i sprzedaży akcji PGNiG przez Skarb Państwa - przyznał wczoraj Jacek Socha, minister skarbu.
Bez fajerwerków?
Ministerstwo planowało, że większość tegorocznych przychodów będzie pochodzić ze sprzedaży akcji na warszawskiej giełdzie (do takiej prywatyzacji przygotowanych jest kilkanaście spółek). Debiuty giełdowe kolejnych firm miały odbywać się praktycznie co miesiąc. - Wkrótce umieścimy na GPW Polmos Białystok - powiedział Socha. MSP chce sprzedać nie mniej niż 20% akcji spółki w drodze oferty publicznej oraz nie mniej niż 51% akcji inwestorowi branżowemu, wybranemu spośród czterech kandydatów, którzy badają obecnie spółkę. Szacuje się, że Polmos Białystok jest wart około 500 mln zł.
Minister Socha poinformował, że nie ma jeszcze decyzji, czy w pierwszej połowie tego roku dojdzie do prywatyzacji Grupy Lotos czy Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. - Trzeba zobaczyć, jaka będzie sytuacja rynkowa w czerwcu, czy będzie możliwość robienia równolegle dwóch dużych prywatyzacji. Ja będę chciał raczej unikać takiej sytuacji - stwierdził. W pierwszej fazie Skarb Państwa nie będzie sprzedawał akcji tych spółek.
J. Socha potwierdził, że nadal prowadzi rozmowy w sprawie sprzedaży 3,97-proc. resztówki SP w Telekomunikacji Polskiej. - Jest szansa na sprzedaż. W tej chwili czekam na konkretną propozycję. Pakiet zmieni właściciela pod warunkiem, że będzie dobra cena - stwierdził. Ewentualne wpływy przeznaczone byłyby na cele reprywatyzacyjne.