Reklama

Emocje

Zdarzają się kandydaci, którzy są mistrzami. Potrafią tak rozgryźć osobę prowadzącą interview, że nabierają każdego. Potrafią wszystko w wypowiedzi doszlifować pod kątem oczekiwań rozmówcy. To się nazywa potrafić się dobrze sprzedać

Publikacja: 22.03.2005 07:10

Emocje w pracy przeszkadzają. Przynajmniej tak twierdzi większość. Kiedy nie panujemy nad emocjami istnieje ryzyko, że zranimy innych, a takie rany bywają nieodwracalne. Ząb za ząb, oko za oko, a sytuacja szybko tak się zagęści, że kwestie merytoryczne nie znajdą swojego miejsca. Oto historia, która zaprzecza tejże teorii.

Kiedy kandydat przychodzi do mnie na interview jest bardzo opanowany, ukrywa stres, wytwarza dobrą atmosferę przez wymuszony uśmiech. Dobiera słowa, aby wyrazić swoje myśli w sposób najbardziej wierny do obrazu osoby, jaką chce być przeze mnie postrzegany. Monotonnym tonem opowiada o swojej historii zawodowej. A ja już się wyłączam. Kiwam głową, patrzę na niego, ale nie słucham jego słów, rozszyfrowuję jego body language.

Mój kandydat chce uderzyć w stół, aby puentować swoją wypowiedź, ale zatrzymuje pięść nad stołem i mówi:

- To jest najważniejsze.

- Co jest najważniejsze?

Reklama
Reklama

- To, co powiedziałem przed chwilą.

- Przepraszam, ale nie złapałem.

- Jak to? Mam to wytłumaczyć jeszcze raz?

- Tak, nie słuchałem pana.

W tym momencie kandydat łapie się ręką za głowę.

- Od jakiego momentu mam powtórzyć?

Reklama
Reklama

- Proszę nie powtarzać, tylko powiedzieć mi, co jest najważniejsze.

Ręka kandydata przechodzi na tył głowy i zaczyna się drapać.

- Najważniejsze jest to, żeby udało mi się namówić wszystkich do pewnego działania.

Kandydat palcem porusza po ustach.

- Nie rozumiem, o co panu chodzi.

Kandydat natychmiast wygina się do tyłu i zaczyna być bardzo niespokojny.

Reklama
Reklama

- Mam wrażenie, że pan mnie nie słuchał. Proszę zadawać bardziej konkretne pytania, jeśli chce pan dostać bardziej konkretne odpowiedzi. Ja nie wiem, co pana interesuje. Wiele ciekawych rzeczy robiłem w swoim życiu, a trudno jest mi zgadnąć, co pan ma na myśli z tyłu głowy, co pan chce sprawdzić....

Kandydat ściska się za nos i kieruje na mnie groźne spojrzenie. Rozumiem, że zaszedłem za daleko i postanawiam dać sobie spokój z badaniem inteligencji emocjonalnej i skupić się na sprawach merytorycznych. Reszta spotkania przebiega bardziej pomyślnie. Przed końcem spotkania postanawiam sprawdzić, czy nie zostawiłem urazy psychicznej u mojego kandydata i zadaje pytanie otwarte:

- Już dziękuję za spotkanie. Jak pan ocenia swój występ?

- W porządku, ale początek był niezwykle trudny. Nie mogłem złapać kontaktu z panem. Pan ma twarz pokerzysty i nie mogłem się zorientować, czy pan mnie słucha, czy nie. Pan nie pokazywał żadnych emocji. To prawie wyprowadziło mnie z równowagi.

- Proszę mi wybaczyć, to technika prowadzenia interview. Miły i kulturalny kontakt, ale suchy i zimny, aby kandydat nie mógł zgadnąć, które z jego odpowiedzi są trafne. Zdarzają się kandydaci, którzy są mistrzami. Potrafią tak rozgryźć osobę prowadzącą interview, że nabierają każdego. Potrafią wszystko w wypowiedzi doszlifować pod kątem oczekiwań rozmówcy. To się nazywa potrafić się dobrze sprzedać. Ta sztuka wielkiej inteligencji emocjonalnej niekoniecznie idzie w parze z inteligencją logiczną i praktyczną.

Reklama
Reklama

- Poznałem takich, którzy przedstawiali się lepiej niż są w rzeczywistości. Ale czy nie widać, że nie należę do nich? A sztuka inteligencji emocjonalnej nie polega przypadkiem na umiejętności interakcji podczas komunikacji? Taka twarz pokerzysty nie należy chyba do sztuczek inteligencji emocjonalnej? Pan doskonale gra i potrafi ukrywać swoje emocje. Ja nie jestem takim graczem. Mój body language zdradza większość moich myśli. Dlatego wolę być bezpośredni i otwarty. W pracy przekazuję emocje. Kiedyś wstydziłem się za swój brak opanowania. Jednak rok temu miałem coach'a, który wyleczył mnie z tego kompleksu. Trzy formuły zawierają cały jego przekaz:

- Pierwsza, tłumione emocje, kiedyś muszą wrócić w sposób gwałtowny;

- Druga, emocje są zdrowe. Bez emocji (z angielskiego e-motion) nie ma ruchu;

- Trzecia, własne emocje, nie będące atakiem na drugą osobę, są Patrzę na kandydata na nowo. Uśmiecham się do niego i z powrotem dostaję wielkiego uśmiechu. W tym momencie przeżywamy wielkie emocje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama