Betacom to średniej wielkości spółka informatyczna, zajmująca się świadczeniem usług (m.in. e-learningiem - szkoleniami przez internet) oraz handlująca sprzętem komputerowym. Po bardzo słabym początku na giełdzie (kilka tygodni po debiucie wiosną ub.r. firma skorygowała prognozy zawarte w prospekcie emisyjnym) Betacom powoli odzyskuje zaufanie inwestorów. Kurs, który jeszcze w listopadzie ub.r. spadł do zaledwie 10 zł (cena emisyjna wynosiła 28 zł), teraz znajduje się na poziomie ponad 15 zł. Wzrostowi sprzyjają coraz lepsze wyniki spółki.
Ostrożna prognoza
Rosnąca szybko sprzedaż to, jak tłumaczy Betacom, efekt zagospodarowania pieniędzy pozyskanych z zeszłorocznej oferty publicznej. Zostały przeznaczone na rozwój produktów i marketing. Dynamika jest wyższa, niż przewidywał zarząd, bo już po 11 miesiącach obroty przekroczyły o prawie 5% roczną prognozę. - Cały czas negocjujemy kilka umów, które mogą być częściowo zafakturowane jeszcze w tym miesiącu. Dlatego wolałbym nie mówić, jakich przychodów można oczekiwać w marcu i całym roku obrachunkowym 2004/2005 - stwierdził prezes Mirosław Załęski. Nie chciał również zdradzić, ile wyniesie zysk netto. Plany mówią o 3,4 mln zł. Po trzech kwartałach sięgał 1,3 mln zł. - Nie mamy podstaw do zmiany prognozy wyniku netto - powiedział.
Rok wzrostu
Betacom nie publikował jeszcze założeń na kolejny rok obrachunkowy i nie wiadomo, czy zdecyduje się na taki krok. Prezes nie ukrywa jednak, że plan minimum to 100 mln zł przychodów. - Byłoby to miłe zaskoczenie, gdyby w kolejnych miesiącach udało nam się utrzymać dynamikę zwiększania sprzedaży, ale jest to mało prawdopodobne - przyznał M. Załęski. Teraz wynosi ona, w zależności od miesiąca, od 20 do nawet 70%. Prezes zapowiedział, że priorytetem na kolejne kwartały będzie poprawa rentowności. - Liczymy, że marża netto wzrośnie do co najmniej 5% - oświadczył.