Taką opinię wywołał komentarz do wtorkowej decyzji Fed, w którym wspomniano o zwiększającej się presji inflacyjnej. Rzeczywiście, tempo wzrostu cen w Stanach Zjednoczonych utrzymuje się wciąż na wysokim poziomie. W przypadku inflacji na poziomie producentów roczny wskaźnik PPI wyniósł w lutym 4,7%, a średnioroczny 3,9%, najwięcej od 4 lat. Jeszcze szybciej zwiększa się bazowy wskaźnik PPI, w którym nie są uwzględniane podatne na wahania ceny energii i żywności. W minionym miesiącu wyniósł w ujęciu rocznym 2,8%, najwięcej od ponad 9 lat, a średniorocznie 1,8%, najwięcej od 5 lat. W przypadku inflacji konsumenckiej sytuacja jest lepsza, ale istnieją obawy, że przedsiębiorstwa broniąc swoich marż (na które presję stwarza wzrost kosztów nabycia materiałów do produkcji), zaczną przenosić wyższe koszty na klientów. To doprowadziłoby do dalszego przyspieszenia inflacji, wynoszącej teraz 3% w skali rocznej.
Realne stopy wciąż niskie
Czy inflacja rzędu 3% powinna wywoływać duże zaniepokojenie inwestorów na rynkach finansowych? Z punktu widzenia gospodarki, nie jest to poziom "szkodliwy". Natomiast uczestnicy rynków żyli dotąd w przekonaniu, że polityka stopniowych podwyżek stóp procentowych w USA jest wyrazem wiary władz monetarnych w to, iż inflacyjna presja pozostaje znikoma. Dlatego zmiana retoryki przez Fed wywołała tak znaczne reakcje na rynkach finansowych. Zaraz po jej ogłoszeniu rentowność 10-letnich obligacji poszła w górę z poniżej 4,5% do ponad 4,6%, euro straciło do dolara ponad 1 cent, a indeks rynku akcji S&P 500 spadł o 17 pkt, czyli 1,4%. W pierwszej połowie wczorajszych notowań te ruchy były kontynuowane - rentowność zwiększyła się do 4,65%, dolar zyskał 0,8 centa do euro, a "pięćsetka" straciła kolejne 3 pkt.
Skalę reakcji inwestorów na wtorkowy komentarz Fed można też wiązać z realnym poziomem stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Pomimo siedmiokrotnego podnoszenia kosztów pieniądza w ostatnich 9 miesiącach, w dalszym ciągu pozostają one ujemne. To oznacza prowadzenie wciąż ekspansywnej polityki monetarnej. Do tej pory można było sądzić, że metoda małych kroków pozwoli zwiększyć jej restrykcyjność. Teraz okazuje się, że mogą być konieczne bardziej radykalne decyzje. W dodatku wzrosnąć może nie tylko tempo podwyżek stóp, ale też i ich docelowy poziom.
Groźny rynek obligacji