- Informację na temat publikacji przekazaliśmy do analizy i wykorzystania niemieckiemu nadzorowi bankowemu, ponieważ Deutsche Bank jest spółką niemiecką i nie podlega polskiemu nadzorowi bankowemu - powiedział Karol Smoląg z biura prasowego NBP.
"Rzeczpospolita" podała, że z dokumentów, do których dotarła wraz z TVN, wynika, iż niemiecki Deutsche Bank zapłacił 6,5 mln dolarów za "konsulting" podczas próby przejęcia BIG Banku Gdańskiego.
Według gazety, tę faktyczną łapówkę mieli przyjąć w zamian za pomoc: były prezes PZU Władysław Jamroży i były prezes PZU Życie Grzegorz Wieczerzak. Pieniądze miałyby trafić na konto firmy Astra Financial Services Ltd. Kierowali nią menedżerowie z firmy Warren Trustees, którzy zarządzają jednocześnie majątkiem Jamrożego.
Według dziennika, próba przejęcia BIG Banku Gdańskiego przez Deutsche Bank to jedna z kluczowych faz wojny o PZU, a także jeden z ważniejszych wątków badanych teraz przez sejmową komisję śledczą ds. PZU. Doniesieniom "Rzeczpospolitej" zaprzeczyli Wieczerzak i Jamroży. Zarzuty zawarte w środowej publikacji odrzuca także Deutsche Bank. Władysław Jamroży zaprzeczył także, by kiedykolwiek miał konta, rachunki bądź firmy w rajach podatkowych, a w szczególności na wyspie Jersey. Podkreśla, że nie jest prawdą, iż zgromadził na tych kontach "miliony złotych".
Na początku 2000 r. niemiecki bank na krótko przejął kontrolę nad BIG Bankiem Gdańskim. Zawdzięczał to właśnie Jamrożemu i Wieczerzakowi. PZU i PZU Życie, którymi kierowali, miały akcje BIG Banku, który z kolei był już wtedy akcjonariuszem PZU. Obydwaj prezesi wbrew instrukcjom rządu stanęli po stronie Niemców i w ten sposób umożliwili Deutsche Bankowi zmianę rady nadzorczej BIG Banku. Ostatecznie do wrogiego przejęcia nie doszło.