Skandia Życie zebrała w ub.r. 142,05 mln zł składek, o 41,4% więcej niż w 2003 r. Wcześniejsze plany mówiły o podwojeniu przychodów z polis. - Uzyskany przypis był niższy od planowanego z kilku powodów. Po pierwsze - rozwiązaliśmy umowy o współpracy z częścią naszych nieefektywnych pośredników. Po drugie - nie udało się nam pozyskać klientów, którzy dysponowali stosunkowo nadwyżkami finansowymi, ale postanowili, ze względu na duży zarobek na debiutach giełdowych, zainwestować je na rynku pierwotnym - wyjaśnił wczoraj Bogłusław Skuza, prezes Skandii Życie. Jego firma specjalizuje się w sprzedaży polis inwestycyjnych, które dają możliwość wpłacania pieniędzy do funduszy różnych TFI bądź do standaryzowanych portfeli (zmiana strategii nie niesie konieczności zapłacenia "podatku Belki").

B. Skuza zwrócił uwagę, że w ub.r., według wstępnych danych nadzoru, wartość polskiego rynku, mierzona przypisem składki, wzrosła o 14,1%. - Skandia Życie zwiększyła więc w nim swój udział - stwierdził. Według niego, w ub.r. spółka pracowała intensywnie nad poprawą swojej efektywności. - Dzięki temu udało się nam zmniejszyć stratę blisko 4-krotnie do 1,75 mln zł - stwierdził. W tym roku Skandia Życie ma już wyjść na plus. - Planujemy, że wypracujemy 5 mln zł zysku netto oraz zbierzemy około 200 mln zł składek - ujawnił B. Skuza. Zastrzegł jednak, że jest to "centralny" scenariusz. - Jeśli udałoby się nam zintensyfikować współpracę z bankami, przypis składki mógłby wynieść nawet 500 mln zł - wyjaśnił. Według niego, właściciele Skandii Życie nie są zainteresowani przejmowaniem konkurentów, np. Nationwide.