Pod znakiem niewielkich zmian indeksów przebiegła pierwsza połowa sesji na giełdach amerykańskich. Nie oznacza to jednak, że brakowało informacji wpływających na zachowanie inwestorów. Wciąż duży wpływ na rynek miały komentarze Zarządu Rezerwy Federalnej USA, który we wtorek przy okazji podwyżki stóp procentowych o 25 pkt bazowych wskazał na wzrost napięć inflacyjnych, czyli zasugerował dalsze zaostrzanie polityki pieniężnej. Opublikowany wczoraj wskaźnik cen detalicznych (CPI) za luty potwierdził te sugestie. Wzrósł o 0,4%, czyli więcej, niż się spodziewano. Te czynniki przemawiały za wyraźnym spadkiem cen akcji, ale to nie nastąpiło. Wyprzedaż zahamowały lepsze wieści z rynku naftowego. Na nowojorskiej giełdzie NYMEX ropa staniała o 1,3 USD, do ok. 54,7 USD za baryłkę.

Jeśli chodzi o wiadomości ze spółek, to raczej przeważał pesymizm. Na pierwszy plan wysunął się wczoraj potentat informatyczny Oracle, który przedstawił we wtorek po sesji gorsze od oczekiwanych wyniki kwartalne. Akcje spółki taniały, ale na technologicznym rynku Nasdaq i tak panowały dość dobre nastroje. Po siedmiu z rzędu sesjach spadkowych wczoraj inwestorzy postanowili po prostu odkupić przecenione akcje. W takich okolicznościach do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones Industrial Average spadł o 0,18%, a Nasdaq Composite wzrósł o 0,03%.

Główne indeksy europejskie zakończyły dzień na niewielkim minusie także ze względu na obawy przed pogorszeniem koniunktury w gospodarce niemieckiej. Wczoraj spadł niespodziewanie indeks nastrojów konsumentów, liczony przez instytut Ifo.

Analitycy brytyjskiego banku HSBC w interesujący sposób ostrzegają przed kupowaniem niektórych spółek z branży telekomunikacyjnej czy użyteczności publicznej, takich jak brytyjski koncern BT czy niemiecki E.ON. Powodem są wczesne w tym roku święta wielkanocne, które będą miały wpływ na wyniki finansowe jeszcze za I kwartał. W porównaniu z ub.r., gdy święta wypadały w II kwartale, spadnie liczba dni roboczych i rezultaty spółek mogą być gorsze niż rok wcześniej.