Są dwie teorie wyjaśniające konieczność reformowania finansów publicznych. Jedna mówi, że z naprawą budżetu państwa jest jak z perpetuum mobile - zawsze jakieś grono szaleńców będzie szukać czegoś, czego się zrobić nie da. I druga, która głosi, że urzędnicy ministerialni starając się uzasadnić swoje istnienie, wymyślają strategie, bo wiedzą, że nie wejdą w życie, więc ich pracy nie da się zweryfikować.
Komu odbiła palma
pierwszeństwa?
Pierwszy był Leszek Balcerowicz. Skoro reformował wszystko, musiał i zreformować finanse publiczne. Ponieważ jednak miał sporo do zrobienia, konstrukcję budżetu potraktował po macoszemu. I pewnie po dziś dzień gryzie się strasznie, że w latach 1989-1991 choć raz nie przygotował budżetu zrównoważonego.
Jednak na pomysł, by reformować strategicznie, pierwszy wpadł Grzegorz W. Kołodko. I to już w roku 1994. To jemu pierwszemu się nie udało.