Reklama

Sygnałów sprzedaży coraz więcej

Przedświąteczny tydzień giełdowy upłynął w minorowych nastrojach. Spadek został przyhamowany, ale trudno w tym upatrywać zwiastuna lepszych czasów. Pojawiły się kolejne sygnały sprzedaży, przestrzegające przed dalszą zniżką. WIG już niedługo może sięgnąć 25 tys. pkt.

Publikacja: 25.03.2005 07:54

Najbardziej niepokojącym zdarzeniem ostatnich dni było przełamanie w poniedziałek przez indeks WIG-Banki linii siedmiomiesięcznego trendu wzrostowego. W związku z tym można spodziewać się kontynuacji ruchu w dół. Sprzedający nie powinni mieć problemu z zepchnięciem indeksu banków poniżej 34 tys. pkt. W tym miejscu silne wsparcie wyznacza szczyt z kwietnia 2004 r. Nie ma na razie powodów, by zakładać przełamanie tej bariery. Z drugiej strony jednak ostrzeżeniem są dwie nieudane próby przebicia przez wskaźnik górnej granicy wieloletniej formacji kanału rosnącego. Na przestrzeni ostatnich 7 lat już kilka razy dotarcie do tej prostej w niedługim czasie sprowadzało na sektor bankowy solidniejszą przecenę. Tak właśnie było w pierwszej połowie minionego roku. Spadek trwał od kwietnia do sierpnia.

Kolejny raz WIG-Banki dotarł do tej bariery na koniec 2004 r. i również wtedy uaktywniła się podaż. Jak się okazało - na krótko. Po trzech tygodniach zniżki kupujący znów wrócili do gry i podbili wartość indeksu do nowego maksimum. Jak się jednak okazało, górnego ramienia kanału na trwałe nie udało się pokonać. W połowie marca WIG-Banki wrócił poniżej górki z końca minionego roku. To znak, że inwestorzy stracili wiarę w możliwość sforsowania w krótkim okresie tej silnej zapory. Natomiast w związku z tym, że w nieodległych od siebie czasie byki podjęły dwie próby dokonania tego i obie były nieudane, może to na dłużej zniechęcić do akcji banków.

Ze względu na duży udział w indeksach mają one istotny wpływ na koniunkturę na całej giełdzie. Sektor był jednym z motorów napędowych rynku w drugiej połowie ubiegłego roku i podczas zwyżki z lutego tego roku. Licząc od sierpniowego dołka do dziś WIG-Banki zyskał jedną czwartą i dał się wyprzedzić jedynie WIG-Telekomunikacji i Orlenowi. Ten sukces był związany z poprawą wyników oraz płynnością akcji banków, przyciągającą kapitał zagraniczny. Ten ostatni element w sytuacji wyraźnego pogorszenia nastrojów wokół rynków wschodzących stanowi teraz poważne obciążenie.

"Cenówka" zmieniła trend

Potwierdzeniem wcześniejszego sygnału sprzedaży w postaci przecięcia dolnej granicy blisko 11-miesięcznego kanału zwyżkowego był spadek wykresu indeksu cenowego poniżej średniej kroczącej z 200 sesji. Dlaczego zestaw tych obu sygnałów sprzedaży ma tak duże znaczenie?

Reklama
Reklama

Podczas wzrostu z przełomu stycznia i lutego indeks cenowy nie był w stanie dotrzeć do górnego ograniczenia kanału. Tym samym dał wyraźny sygnał słabnięcia kupujących. Budowa kanału została poprzedzona silną półtoraroczną hossą. Z bardzo podobną sytuacją mieliśmy do czynienia na wykresie Dębicy od sierpnia 2003 r. Formacja tworzyła się w jej przypadku przez blisko rok. Teraz została ona opuszczona nieco szybciej. Można przyjąć, że stanowi to zapowiedź mocniejszego ruchu w dół. Kontynuując analogię z wykresem Dębicy, zniżka sięgnęłaby w perspektywie kilku kolejnych miesięcy 38,2-proc. zniesienia hossy. W tym wypadku oznaczałoby to dotarcie do 17 300 pkt, co przekładałoby się na spadek o przeszło jedną trzecią. Na tej drodze mamy dwie kluczowe bariery. Jedną - 26 661 pkt - związaną z dołkiem z października 2004 r. Drugą - 24 732 pkt - gdzie wypadło minimum w maju 2004 r. Indeks cenowy ma tak duże znaczenie ze względu na taki sam udział w nim każdej z notowanych firm - przez co lepiej obrazuje przeciętne zmiany kursów giełdowych spółek. Nie jest więc zniekształcany przez zachowanie wąskiego grona dużych przedsiębiorstw. Można więc w pewnym uproszeniu powiedzieć, że pokazuje to, jak łatwo jest "trafić" w rosnące akcje.

Koszt pieniądza

znów "na tapecie"

Realizacja takiego scenariusza musiałaby się zapewne wiązać z drastycznym pogorszeniem koniunktury na światowych parkietach i zapewne z dalszym zwalnianiem naszej gospodarki. Na razie wystąpienie obu tych czynników jest bardzo realne. Słabość amerykańskich giełd i zdecydowany odwrót inwestorów od bardziej ryzykownych rynków tworzą niesprzyjający naszym akcjom klimatSzczególnym niepokojem napawa kwestia stóp procentowych i rentowności długoterminowych obligacji w USA.

Wykres rentowności tamtejszych 10-latek kontynuuje ruch w górę po wybiciu w pierwszej połowie marca z kilkumiesięcznego trendu bocznego. Jego wysokość "gwarantuje" dotarcie przynajmniej do 4,9% z obecnych 4,6%. Patrząc z dłuższej perspektywy, może się okazać, że to nie będzie koniec. Konsolidacja z drugiej połowy 2004 r. odbywała się wokół przełamanej wiosną minionego roku linii trendu, opisującego spadek zyskowności obligacji trwający od 2000 r. Nie do końca było wiadomo, czy mieliśmy do czynienia jedynie z naruszeniem silnego oporu czy ruchem powrotnym. Teraz okazuje się, że jednak z drugą z tych możliwości, co przekonuje o odwróceniu się kilkuletniej tendencji spadkowej. Rentowność może niedługo więc znaleźć się w rejonie 5,5%. Równie ważne jak odpowiedź na pytanie, dokąd ona dotrze, jest to, jak długo na takim poziomie będzie się utrzymywać. Roczna średnia właśnie testuje poprzedni szczyt z lata 2004 r. Jego przekroczenie będzie obrazować rosnące stopniowo koszty obsługi długu i zwiększające się w ten sposób obciążenie dla amerykańskiej gospodarki.

Także seria ostatnich danych makroekonomicznych dotyczących kondycji naszej gospodarki przyniosła kolejne rozczarowania. Popyt konsumpcyjny, który miał być motorem tegorocznego wzrostu, jest słaby, roczna dynamika produkcji w lutym była najsłabsza od dwóch i pół roku. Istnieją obawy, że umocnienie złotego z drugiej połowy roku dopiero teraz zacznie negatywnie odbijać się na eksporcie. Źródłem optymizmu są wyższe inwestycje, ale by mogły one wyraźnie oddziaływać na stan gospodarki, potrzeba ich dwucyfrowego wzrostu, i to przez dłuższy czas.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama