To głównie o pieniądze dużych inwestorów zabiegają spółki podczas IPO. Jak pokazał przykład Złomreksu, zbyt małe zainteresowanie instytucji finansowych może skutkować nawet odwołaniem oferty (więcej czytaj VII). Jak wskazują inwestorzy, oferujący, a także spółki, o powodzeniu emisji decyduje w dużym stopniu dobrze zorganizowane road show. Dziś sprzedaż akcji bez odpowiedniego zaprezentowania się giełdowym graczom jest praktycznie niemożliwa.
Road show to codzienność
- W przypadku naszego biura road show przeprowadzamy przy każdej ofercie publicznej, w której akcje oferowane są szerokiemu gronu inwestorów. W uzasadnionych przypadkach, np. kiedy papiery kierowane są do wskazanych inwestorów, rezygnujemy z tego instrumentu lub ograniczamy jego zakres - tłumaczy Robert Drążykowski, dyrektor departamentu transakcji rynków kapitałowych Millennium Domu Maklerskiego.
Jak mówi, road show w takiej formie jak obecnie stosowana, organizowane jest od połowy lat 90. Przez pierwsze lata działalności polskiej giełdy dominowali inwestorzy indywidualni. Zarówno wtedy, jak i obecnie nie było zwyczaju organizowania prezentacji dla drobnych graczy. W momencie kiedy pojawiły się na rynku m.in. fundusze emerytalne, a także Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych nastąpił przełom. Instytucje zaczęły decydować o powodzeniu publicznych ofert ze względu na gotówkę, jaka była w ich rękach.
Organizowanie road show wymusiły jednak głównie zagraniczne instytucje. Przeniosły ten zwyczaj z rynków rozwiniętych wraz z book-buildingiem (budowanie księgi popytu). W wielu przypadkach prezentacja nie ogranicza się zresztą tylko do spotkań z inwestorami krajowymi. Wybiega również za granicę. W takim przypadku dom maklerski powinien mieć zaplecze np. w postaci spółki z grupy kapitałowej, która zna tamtejszych inwestorów. Także wielkość oferty musi być odpowiednia. Nawet duże z naszego punktu widzenia emisje o wartości kilkuset milionów złotych dla zagranicznych inwestorów są tylko średnie.