- Uważamy, że przyjęcie ustaw umożliwiających realizację planu Jerzego Hausnera jest absolutnie niezbędne dla wprowadzenia porządku do finansów publicznych - mówił na początku 2004 roku Andrzej Arendarski, prezydent Krajowej Izby Gospodarczej. Poparcie dla rządowego programu, mimo pewnych zastrzeżeń, zdeklarowali wtedy również szefowie m.in. BCC, Konfederacji Pracodawców Polskich oraz Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Szybko okazało się jednak, że rząd forsuje głównie te rozwiązania, do których przedsiębiorcy mieli zastrzeżenia. Odchodzi zaś od projektów, które miały ograniczać patologię.
W tzw. pakiecie zimowym, czyli projektach, które rząd wniósł do parlamentu rok temu, znalazła się m.in. ustawa o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Była to jedna z lepiej ocenianych przez przedsiębiorców propozycji Hausnera. - Niestety, te rozwiązania nie obowiązują wciąż w praktyce w 100%, ponieważ nie zostały wydane wszystkie akty wykonawcze do tej ustawy - zauważa dziś Katarzyna Urbańska, ekspert prawny z PKPP "Lewiatan". W dodatku rząd szybko przygotował i wniósł niedawno do Sejmu obszerną nowelizację tej ustawy. Proponuje w niej rozwiązania (m.in. obowiązkowe prace społeczne dla bezrobotnych bez zasiłku), które przedsiębiorcy uważają za chybione. - To są półśrodki, które nie załatwią problemu szarej strefy - tak nowelizację podsumowuje Jacek Męcina z PKPP "Lewiatan". - Tutaj potrzeba systemowych rozwiązań, które obniżą koszty świadczeń związanych z zatrudnieniem pracownika.
Dokładnie w przeciwnym kierunku idzie natomiast inna z ustaw planu Hausnera, przy której "do końca" stał były już minister polityki społecznej Krzysztof Pater. Chodzi o przepisy podwyższające wysokość składek ZUS-owskich od przedsiębiorców, co jest wybitnie sprzeczne z interesem biznesu. - Jeśli ten rządowy projekt przejdzie, możemy oczekiwać fali bankructw małych firm - przewidywał Zbigniew Żurek, wiceprezes Business Centre Club. Ta ustawa, na szczęście dla przedsiębiorców, przepadła w Sejmie, podobnie zresztą jak propozycja ograniczeń w zarobkowaniu rencistów i emerytów.
Rządowi udało się natomiast przeprowadzić przez Sejm ustawę o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, dzięki której waloryzacja tych świadczeń będzie rzadsza, gdy skumulowana inflacja nie przekracza 5%. Przedłożenie, jako tworzące oszczędności budżetowe, było popierane przez przedsiębiorców.
Gdy premierem został Marek Belka, z planu Hausnera zaczęły wypadać kolejne rozwiązania dające oszczędności. Wicepremier przystał m.in. na rezygnację z akcji weryfikacji kilkuset tysięcy niesłusznie przyznanych świadczeń rentowych, zaostrzania kryteriów przyznawania rent rodzinnych i stopniowego wydłużania wieku emerytalnego kobiet. Odejście od tych propozycji - zgodnie z rządowymi wyliczeniami - oznaczać może uszczerbek w zaplanowanych oszczędnościach przekraczający nawet 2 mld zł.