Środowe sesje na giełdach amerykańskich rozpoczęły się od wzrostu cen akcji. Powodów, dla których inwestorzy zdecydowali się na kupowanie walorów, można było wymienić kilka. Przede wszystkim poprawiło się w tzw. "dyżurnej sprawie" w ostatnich miesiącach, czyli na rynku ropy naftowej. Wczoraj baryłka ropy na nowojorskiej giełdzie staniała o 0,6%, do niecałych 54 USD za baryłkę, co spowodowało, że w górę poszły notowania spółek z branży lotniczej, takich jak AMR (właściciel linii American Airlines), Delta Airlines czy Continental Airlines. Był też inny powód tej zwyżki, jakim było podniesienie rekomendacji z "tak jak rynek", do "kupuj" przez analityków banku inwestycyjnego Merrill Lynch.

Impuls do kupowania akcji, tym razem w branży high-tech dał też producent chipów komputerowych - Micron Technology, który przedstawiła lepsze od oczekiwanych wyniki finansowe za II kwartał roku obrachunkowego, kończący się 3 marca. To pobudziło popyt na walory spółek notowanych przede wszystkim na rynku Nasdaq, tym bardziej że ostatnio wskaźnik tego rynku znalazł się na najniższym poziomie od 5 miesięcy.

Wczoraj Departament Handlu USA przedstawił ostateczne dane na temat wzrostu gospodarczego w IV kwartale. Okazało się, że PKB wzrósł o 3,8%, czyli nieco słabiej niż oczekiwali analitycy, ale zgodnie z tym, co mówiły wcześniejsze dane. Ale w całym 2004 r. wzrósł o 4,4%, czyli najsilniej od 1999 r. Dane na temat gospodarki miały też raczej pozytywny wpływ na notowania giełdowe. Do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones zwyżkował o 0,98%, a Nasdaq Composite wzrósł o 1,21%.

Główne indeksy europejskie rozpoczęły dzień od wyraźnego spadku i mimo wyższego otwarcia indeksów amerykańskich nie zdążyły wyjść na plus na koniec sesji (tym bardziej że przez tydzień Nowy Jork i takie miasta, jak Paryż, Frankfurt czy Warszawę dzieli 7 godzin różnicy a nie 6). Niepokój wśród giełdowych graczy wzbudziła m.in. informacja na temat gwałtownego pogorszenia koniunktury przemysłowej w Japonii.