Akcjonariusze Trasu Tychy przegłosowali wczoraj jednogłośnie połączenie przedsiębiorstwa ze spółką zależną - Inturem KFS (udziałowcy inowrocławskiej firmy wydali oficjalną zgodę na fuzję we wtorek). Giełdowa spółka, która posiadała dotąd 71% udziałów Inturu, przejmie cały majątek tego przedsiębiorstwa, w zamian wydając pozostałym udziałowcom 350 tys. akcji (o wartości nominalnej 2 zł każda). Papiery te będą stanowić ok. 5% w podwyższonym kapitale Trasu. - Liczymy, że na początku czerwca sąd zarejestruje połączenie - mówi Jan Mazur, prezes łączących się spółek (od listopada ubiegłego roku istnieje unia personalna Inturu i Trasu).

Fuzja ma uzdrowić sytuację giełdowej spółki. Intur to bowiem najatrakcyjniejsze jej aktywa. W ubiegłym roku zarobił na czysto 2,84 mln zł przy sprzedaży sięgającej 62 mln zł. Cała grupa Trasu tymczasem 2004 rok zakończyła gigantyczną stratą netto (17,6 mln zł). Miała ona związek z restrukturyzacją organizacyjną (wygaszanie produkcji w Tychach, przenoszenie głównej działalności do Inowrocławia, odprawy dla pracowników) i finansową Trasu (zawiązanie rezerw na nieściągalne należności, "czyszczenie" bilansu). Podjęte działania mają zaowocować poprawą wyników od II kwartału. Na razie pierwsze miesiące roku przyniosły dalszy spadek sprzedaży. - Do marca ponieśliśmy zdecydowaną większość kosztów restrukturyzacyjnych. Nie będą więc one obciążać już wyników przyszłych okresów. Obserwujemy też już lekkie ożywienie w branży, co pozwala nam na umiarkowany optymizm - stwierdza Jan Mazur.